menu Krzyś

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje włosy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 października 2016

Metamorfoza! :-)

Dawno mnie tu nie było... W tym czasie zdążyłam się przeprowadzić do Anglii i nazbierać garść nowych doświadczeń. Wciąż kocham rosyjskie kosmetyki! Świat jednak nadal inspiruje, dlatego miałam okazję przetestować również trochę kosmetyków brytyjskich. Mam jeszcze kilka sprawdzonych kosmetyków z Polski, jak chociażby Jantar Farmony czy Organique.

Minęły już prawie 2 lata odkąd nie używam farby z amoniakiem. Kondycja moich włosów znacznie się poprawiła. Zmienił się również kolor. Ostatnio zmieszałam odcień złotego blondu z kolorem pomarańczowym... Nowa farba nazywa się Herbatint i bardzo dobrze spisuje się na moich włosach :-)


Jeśli macie ochotę zagłębić się nieco w tematykę ekologiczną i razem ze mną zbadać składy naturalnych kosmetyków, to zapraszam Was na mojego nowego bloga poszerzonego o kilka niespodzianek ;-) Amber Eko to miejsce bardziej profesjonalne i estetyczne, ale wciąż moje! O ciepłym, przyjemnym klimacie, w którym mam nadzieję Was spotkać już wkrótce :-)

Pozdrawiam,
Amber




sobota, 13 lutego 2016

Moje włosy w lutym

Prace nad nowym blogiem mają się dobrze, nie licząc utrudniającego mi edycję postów Bloggera. Z powodu tych utrudnień postanowiłam wypróbować WordPress. Mam nadzieję, że lepszy system komentarzy zachęci Was do czynnego udziału w dyskusjach, a szersza tematyka do częstszego odwiedzania mnie :-)

Kolejną dobrą zmianą będzie porowatość moich włosów. Wielkimi krokami zbliżam się do średnioporowatej całości, więc moje włosy nie będą już tak kapryśne. Dziś dla Was lutowa aktualizacja. Oczywiście, po naturalnym schnięciu i bez silikonów. Mistrzem drugiego planu jest mój chłopak, który zrobił to zdjęcie ;-) 



Włosy zostały podcięte przez moją koleżankę, Magdę. Bardzo lubię takie grube końcówki po strzyżeniu maszynką. Włosy są puszyste, ale znacznie mniej kłopotliwe. Po kolorze widać jak niewiele zostało już tych jasnych, rozjaśnianych farbą z amoniakiem piórek. Balans bieli trochę nawalił, więc włosy wyglądają na rude. Nie są takie w rzeczywistości, ale chwilowo nie mam Photoshopa na komputerze, aby naprawić błędne ustawienia aparatu.




Nie wiem czy widać jakieś efekty po miesięcznym olejowaniu olejem lnianym... Może są odrobinę mniej spuszone, ale na efekt wow trzeba niestety zaczekać. Widoczne są natomiast skutki oczyszczania oraganizmu i suplementacji enzymów trawiennych. Udało mi się już przytyć 3 kilogramy! :-D Kolejne 3 jeszcze przede mną ;-) A póki co, cieszę się z pełniejszej buzi i zdrowszej cery.
 

A już niedługo nowy blog! Amber Eko ;-)
 

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Styczniowa aktualizacja 2016

Ostatnio miałam kryzys włosowy, bo nie było spektakularnych efektów mojej naturalnej pielęgnacji (minął już ponad rok), a teraz mam kryzys blogowy. Nie podoba mi się szablon, nie podobają mi się zdjęcia... Popełniłam dużo błędów. Nie żałuję utworzenia bloga, ale chodzi mi po głowie stworzenie nowego, lepszego graficznie i merytorycznie. Potrwa to pewnie jeszcze trochę zanim podejmę ostateczną decyzję, dlatego co jakiś czas będę wrzucać post tutaj.

Dziś padło na aktualizację włosów. W grudniu byłam w Polsce i pozbyłam się suchych, zniszczonych końców :-) Fryzjerka nie wzbudziła zbytnio mojego zaufania, dlatego nie podcięłam ich tak mocno jak chciałam. Mimo wszystko, cieszę się z tej zmiany, bo włosy lepiej się układają, są zdrowsze i mniej kłopotliwe. A i kolor wygląda lepiej. Poniżej zdjęcie z lampą błyskową:



I bez lampy:



Drugie zdjęcie jest bardzo surowe dla włosów, ponieważ nie są już tak błyszczące oraz gorzej się prezentują po kilku przełożeniach ich z boku na bok, przeczesaniach palcami itp. Wtedy zawsze się puszą, bo są zbyt lekkie.Weźmy pod uwagę również fakt, że nie użyłam ani grama silikonów, a włosy wyschły naturalnie (nie były w żaden sposób układane). Zdjęcie zrobiłam po pierwszym od dawna olejowaniu. Wybrałam olej lniany i zemulgowałam go odżywką. Jestem bardzo zadowolona z tej poprawy, dlatego obiecuję trzymać rozsądną dietę oraz olejować włosy regularnie! :-)

Dodam jeszcze, że wysokoporowaty fragment włosów wygląda dobrze TYLKO I WYŁĄCZNIE po olejowych szamponach Planeta Organica (odstawiłam wszystkie ziołowe i używam Aleppo).

Ogólnie, jest lepiej. Zapewne przy kolejnej wizycie w Polsce zetnę kolejnych kilka centymetrów tak długo zapuszczanych włosów, bo święty spokój jaki będę miała ze zdrowymi, średnioporowatymi włosami jest tego wart ;-)

Jeśli zdecyduję się na nowego bloga, to będę pisać częściej, szata graficzna będzie prostsza (ale nie biała), a tematyka być może poszerzy się na inne ekologiczne aspekty, takie jak eko proszki do prania czy płyny do mycia naczyń. Będzie też dużo o diecie. Na pierwszym planie będą jednak włosy <3

Jakie macie doświadczenia z prowadzeniem blogów?  Jakieś kryzysy? A może zakładałyście kiedyś bloga od nowa? Podzielcie się swoim doświadczeniem :-) Pozdrawiam. 

niedziela, 6 grudnia 2015

Rok bez amoniaku :-)

Jak w tytule - okrągły rok bez amoniaku! Zmiana farby na delikatniejszą wyszła mi na dobre. Pod koniec listopada pierwszy raz użyłam farby Color&Soin. Zużyłam kilka opakowań, malując jedynie odrost. Później przeprowadziłam się do Anglii i znalazłam jej brytyjski odpowiednik Naturtint. Zbliża się moje trzecie farbowanie odrostu tą właśnie farbą.

Poniżej zdjęcie moich włosów po myciu kosmetykami rozmarynowymi oraz po nałożeniu mocniejszej odżywki i rozczesaniu szczotką. Wtedy były jeszcze spokojne...


Kilka minut później zorientowałam się, że mam pod ręką sweter, w którym robiłam sobie zdjęcie w grudniu zeszłego roku (ciepły lecz sztuczny materiał). Założyłam go, aby ponownie zrobić zdjęcie. Oczywiście przeczesałam znów włosy. Wkurzyły się i spuszyły na końcówkach, czego efekt możecie zobaczyć poniżej. Średnioporowata góra pozostała niewzruszona ;-)


 
 Na koniec wrzucam zdjęcie z grudnia 2014 r. (po lewej stronie) oraz zdjęcie zrobione rok później, czyli wczoraj (strona prawa). Efekt dramatyczny, jakim były suche i sianowate końcówki dodatkowo potęguje struktura swetra. Jak widać, zmieniło się oświetlenie. Zmienił się też aparat i ustawienia.


Porowate włosy doprowadzają mnie już do szału, dlatego rozważam opcję mniej lub bardziej  radykalnego cięcia. Wersja ostrożna byłaby do ramion, wersja szalona nieco krótsza. Dawno nie miałam krótkich włosów i szkoda mi trochę ścinać je przed Sylwestrem, ale wybieram się na Święta do Polski i trudno mi nie brać pod uwagę wizyty w salonie fryzjerskim.

Jak myślicie ile powinnam ściąć włosów? Całkowicie zdrowe i posłuszne są mniej więcej do połowy ucha.
 

niedziela, 8 listopada 2015

Aktualizacja - listopad. Kolor, porowatość, dieta...

Jesienią trudno jest zrobić dobre zdjęcie włosom ze względu na światło. Jest stanowczo za mało słońca. Dodatkowo jestem ograniczona kiepskim aparatem w telefonie komórkowym. Ostre światło lampki jakiego użyłam do tego celu uwydatniło różnicę w kolorze i porowatości moich włosów. Zdjęcia będą 2.



Na fotce powyżej widzimy, że włosy na kilkunastu centymetrach od skóry głowy są rudawe. W rzeczywistości kolor jest nieco inny. Nie o to jednak tutaj chodzi. Włosy z dołu sukcesywnie się niszczą i wykruszają. Czekają właśnie na wizytę u fryzjera, ale w Anglii nie mam jeszcze żadnego zaufanego, a w Polsce będę dopiero na Święta Bożego Narodzenia. Poza tym moja ulubiona fryzjerka pracuje obecnie w salonie pod Warszawą, a to znacznie utrudnia dotarcie do niej. Skoro włosy się kruszą, to czemu nie wracam do starej pielęgnacji?

Przyjrzyjmy się zdjęciu drugiemu:



Włosy u góry są bardzo zdrowe i pięknie odbijają światło! Mają zupełnie inną strukturę (porowatość) niż reszta włosów. W dotyku, czesaniu i ogólnie rozumianej pielęgnacji również zachowują się inaczej. To właśnie utwierdza mnie w przekonaniu, że zmiana kosmetyków była dobrą decyzją. Na porowaty dół wciąż nakładam silikonowe serum, ponieważ ciężko je rozczesać i łatwo się puszą w mokrej angielskiej pogodzie.

Kolejną strefą, za którą się wzięłam jest dieta. Piję więcej wody (obecnie 0,5 litra czystej wody + inne płyny i woda z owoców), jem dużo owoców, mniej słodyczy oraz dostarczam organizmowi chlorofil (oregano, yerba mate, rukola), aby oczyścić jelita i zapobiegać candidzie. Za umowną datę przyjmijmy 1. listopada. Dam znać jak efekty w kolejnych dniach/miesiącach.

Choć wiem, że cały amoniak trzeba będzie ściąć, to pocieszam się wizją pięknych i zdrowych włosów, które już powoli się ujawniają :-) Ulga będzie niesamowita! Tego mogę być pewna. Ale czy urosną kiedyś do pasa?

A Wy jak sobie radzicie z nieposłusznymi włosami?
 

niedziela, 27 września 2015

Aktualizacja

Dziś odpoczynek od porowatości ;-) Przyszedł czas na aktualizację włosów. Dużo się wydarzyło. Wypróbowałam nową farbę i podcięłam włosy o jakieś 4 cm. Mój chłopak bawił się we fryzjera, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Zdjęcie jest marnej jakości, ponieważ zrobiliśmy je telefonem w kiepskim świetle (musieliśmy sprzedać aparat). A tak prezentowały się następnego dnia na spacerze:


Tak krótkich włosów już dawno nie miałam. Na szczęście są gładkie i miękkie po farbie oraz wszystkich dodatkach do niej dołączonych. Nic więcej nie powiem! Reszta w kolejnym poście bardzo szczegółowo :-)

Pytanie do moich Czytelniczek farbujących włosy: jakiej farby obecnie używacie? Macie jakieś swoje ulubione typy czy wciąż poszukujecie?
 

środa, 2 września 2015

Sierpniowa aktualizacja + nowy początek

Kochani,

Wybaczcie mi tę nieobecność na blogu. Moje życie wywróciło się do góry nogami i mieszkam teraz w Anglii. W Stoke-on-Trent jest bardzo spokojnie, przyjaźnie i miło :-) Obcy ludzie uśmiechają się do mnie na ulicy. To duża odmiana po 8 latach w Warszawie, gdzie widać na ludzkich twarzach zmęczenie, frustrację i ogólną niechęć do świata. Trudno się dziwić, jeśli się pracuje na umowie śmieciowej za 1500zł miesięcznie, a szef stawia nam wymagania, których po prostu NIE DA SIĘ spełnić. Tak właśnie było w moim przypadku, dlatego zdecydowałam się na wyjazd. Mieszkam teraz w domku z osobami różnych narodowości i kultur, no i oczywiście z moim chłopakiem <3

Ale dość już o zmianach życiowych. Czas przejść do włosów ;-) Moja obecna pielęgnacja wygląda tak, że ograniczyłam użycie masek i odżywek po szamponie oraz całkowicie odstawiłam serum na końcówki. Włosy miały już dość. Skupiłam się za to na olejowaniu włosów olejem lnianym w następujący sposób (z bloga Blond Hair Care emulgowanie oleju odżywką):

1. Moczę lekko włosy, szczególnie końcówki
2. Nakładam olej lniany na min. 1-2 godziny, czasem na noc
3. Moczę ponownie włosy i nakładam na nie tanią odżywkę z alkoholami tłuszczowymi (Timotei lub balsam z kozim mlekiem, którego nie mogę się do tej pory pozbyć)
4. Po min. 0,5-1 godzinie myję włosy szamponem 2 razy
5. Od czasu do czasu nakładam jeszcze na chwilę odżywkę, ale nie zawsze

Włosy odpoczęły od silikonów i były zmywane szamponami z SLS przez ok. 2 tygodnie. Olejowałam je średnio co 2 mycia. Widzę wyraźną poprawę na długości. Niestety, 40-stopniowe upały w Polsce oraz wiązanie włosów w koczek zaszkodziło końcówkom. Łamią się i plączą. Zdecydowanie wymagają podcięcia, mimo że obcinałam je w lipcu.A oto jak włosy prezentowały się na początku sierpnia:


Wciąż są porowate, ale na pomimo nie nałożenia odżywki po myciu, nie są mocno spuszone. Widać też różnicę pomiędzy mniej porowatą górą farbowaną farbą Color&Soin a dołem jeszcze po Kolestonie Perfect 12/89 z wodą 9% (nigdy więcej nie popełnię tego błędu!).

Jestem zadowolona z tego jak zmieniają się moje włosy, choć chciałabym aby się tak nie kruszyły i żeby szybciej rosły. Udało mi się przyspieszyć ich porost z 10 do 12mm w sierpniu po jedzeniu jagód Goji, które Wam serdecznie polecam :-) Uzupełniłam sobie cenne składniki w organizmie i teraz wszelkie kuracje powinny działać lepiej. Wracam również do jedzenia awokado :-)

A jak się mają Wasze włosy? Jak zareagowały na upały w Polsce lub za granicą?

poniedziałek, 27 lipca 2015

Moje dalsze plany

Ostatnio rzadko piszę na blogu i jest to spowodowane moimi życiowymi zmianami. Otóż, wyprowadzam się z chłopakiem do anglii. Domykanie pewnych spraw w Polsce oraz żegnanie się ze znajomymi jest teraz moim priorytetem. Zdążyłam jednak odwiedzić fryzjera i o tym Wam dzisiaj napiszę ;-)

Postanowiłam przygotować moje włosy na angielską pogodę. Podcięłam je o ok. 4cm oraz zafundowałam im lipidową kurację Loreal. Nie jestem zwolenniczką takich chemicznych eksperymentów, ale moje włosy były w takim stanie, że sama naturalna pielęgnacja nie wystarczyła. Zabieg ten dociążył moją czuprynę, niestety tylko na kilka myć.Widocznie, trzeba go powtarzać lub używać kosmetyków z tej serii, aby efekt się utrzymał. Włosy znowu fruwają jak szalone i są zbyt lekkie, dlatego wracam do systematycznego olejowania olejem lnianym oraz do lnianych płukanek :-) Mam nadzieję, że chociaż nie będą się tak koszmarnie kruszyć jak przed zabiegiem...

Kolejną zmianą jest zdrowsza dieta :-) Z ograniczaniem cukru bywa różnie, ale bardzo się staram. Jem również więcej warzyw i owoców oraz unikam laktozy. A moim najnowszym hitem są jagody goji, które mają dużo witamin oraz przeciwutleniaczy. Są nazywane "owocami młodości." Faktycznie, skóra mi się po nich poprawiła. Oby włosom też się spodobały :-) Ważne jest, aby kupować te bez konserwantów, czyli bez siarczanów. Warto, bo podobno znacznie wzmacniają odporność organizmu, a to zawsze lepsze niż leki.

Zdjęcie z aktualizacji włosowej dorzucę jak tylko znajdę kabel, aby ściągnąć je z telefonu. Oczywiście, o moje włosy zadbała Pani Ula, za co serdecznie dziękuję i obiecuję wracać do Pani z moimi włosami :-)

piątek, 22 maja 2015

Zmiany ciąg dalszy...

Moje jedzenie awokado przebiega trochę inaczej niż planowałam. Miałam je jeść codziennie, jednakże jest to duży koszt, a efektów jak nie było tak nie ma. Dlatego jem awokado z różną częstotliwością i daję mu szansę zawsze gdy mam ku temu okazję (w Subway'u można nim posmarować kanapkę zamiast masła czy sosu). Nie przytyłam, a włosy nadal są suche. Awokado zostanie ze mną na dłużej lecz raczej nie codziennie. Zobaczymy jeszcze co powie Pani, która od 31 stycznia b.r. zajmuje się moją dietą i oczyszczaniem organizmu (najbliższa wizyta 28 maja).

Będę próbować częstszego olejowania i jest to spowodowane pierwszym wrażeniem po użyciu "oleju lnianego do diety doktor Budwig". Olej ten wykazuje predyspozycje do właściwego dociążenia moich włosów - w końcu! Przetestuję całą buteleczkę "próbną" i jeśli olej lniany okaże się strzałem w 10, zainwestuję w większą butelkę.

A oto jak prezentowały się moje włosy w dzień po urodzinach czyli 16 maja w Powsinie:



Wysuszyłam je jonizującą suszarką i stąd efekt w miarę prostych, choć nie przyklapniętych kłaczków :-)



Kochani, zostało jeszcze kilka dni konkursu :-) Zachęcam Was serdecznie do udziału.

Dajcie znać w komentarzach jak tam Wasze olejowanie oraz dieta :-) Widzicie jakieś rezultaty?

poniedziałek, 11 maja 2015

Zmiany w pielęgnacji

W weekend podcięłam końcówki i znów mam nadzieję, że tym razem zapuszczanie włosów pójdzie mi lepiej niż w ostatnich miesiącach. Skoro poprzednie rozwiązania nie zdały egzaminu (włosy nadal koszmarnie się łamały), trzeba zrobić to inaczej. Po skonsultowaniu się z kilkoma Włosomaniaczkami oraz po doczytaniu ważnych informacji na blogach dziewczyn o podobnych włosach jak moje postanowiłam wprowadzić takie oto zmiany w moich włosowych nawykach:

- zobowiązuję się do podcinania końcówek co 2-3 miesiące (lepiej co 2)
- ograniczam proteiny, ponieważ moje włosy są na nie zbyt suche i wrażliwe (żelatynowe rybki)
- będę częściej olejować włosy arganem i oliwą, aby je uelastycznić i nawilżyć
- zmienię fryzurę do spania z warkocza/kucyka na koczek (końce mniej się wycierają o poduszkę, a włosy zyskują na objętości)
- zadbam o to, żeby baby hair szybciej odrastały (jantar, peeling, siemię)
- postaram się zdrowiej odżywiać i pić więcej wody (najtrudniejsze do spełnienia)




Co myślicie o moich pomysłach? Podzielcie się proszę Waszymi sposobami na zdrowe, elastyczne i dociążone włosy!


Przypominam o konkursie :-)

piątek, 1 maja 2015

Moje włosy - majówka

Nareszcie majówka! Jutro razem z Krzysiem wybieramy się do Skarżyska. A póki co, odpoczywamy w Warszawie. Po majowej ulewie w końcu wyszło słońce. Szkoda tylko, że tak uciążliwie daje nam o sobie znać na monitorze... Na szczęście ja korzystam z laptopa i siedzę w innym miejscu, więc tylko Krzysiek się złości :-D

Skoro i tak musimy czekać aż się skończy robić obiad, żeby wybrać się na spacer do paczkomatu po nowe szampony (już nie mogę się doczekać!) to napiszę chociaż dla Was posta. 

Przyszedł czas na aktualizację włosów. Obiecałam, że zetnę końcówki po weselu Edyty i tak też będzie w najbliższym miesiącu, a póki co wersja PRZED:



Ogólnej długości wiele nie przybyło, natomiast wyrównały się już prawie te najkrótsze i najdłuższe pasma. Po ścięciu suchych, zniszczonych końcówek pozbędę się efektu "wyliniałej wiewiórki". Różnica w kolorze też jest zauważalna - od góry na kilku centymetrach jest farba Color&Soin, a na dole jeszcze Koleston Perfect 12/89 z utleniaczem 9% przyciemniony lekko olejkiem rycynowym (to amoniak jest winien wysuszeniu i łamliwości moich włosów! mimo, że kolor zawsze wychodził ładny).

A poniżej zdjęcie zrobione chwilę później po popołudniowej drzemce na kolanach mojego faceta, grającego w GTA (chciałeś mieć kota, to masz).



Trochę poprawiła się gęstość włosów. Baby hair odrosły już do ok. 7-10cm, więc niedługo sięgną kucyka. Czupryna zaczyna być czupryną a nie przyklapem.


A jak tam Wasze włosowe rezultaty?


niedziela, 26 kwietnia 2015

Wesele Edyty i Pawła

Mamy już zdjęcia z wesela koleżanki, u której byłam druhną. Ślub odbył się 18 kwietnia w Warszawie. Fotografem był mój chłopak i to właśnie on zrobił mi takie piękne fotki :-)



Fryzurę wykonała Pani Urszula Kujałowicz. Poniżej zdjęcie chwilę po wykonaniu. Włosy były zakręcone prostownicą i podpięte wsuwkami tuż pod dobieranym warkoczem. Całość dopełniła opaska z warkocza widoczna z przodu. Na poniższym zdjęciu nie ma oczywiście takiego efektu, gdyż miałam na sobie sweter ;-)


Fryzura musiała być wyjątkowa, ponieważ miałam na sobie długą suknię na szyję (prostą bez koła). Upięte włosy sprawiały, że nie było mi gorąco (czasem nawet trochę zmarzłam) i nie przeszkadzały mi w tańcu ani przy stole. Ładnie się komponowały z wiązaniem na szyi.




Sam ślub był oczywiście nieco stresujący również dla świadków i fotografa, gdyż to właśnie my czuwaliśmy nad tym, aby Państwo Młodzi nie spanikowali w ostatniej chwili oraz żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Niemniej jednak, bawiliśmy się bardzo dobrze. Zdjęcia są miłą pamiątką tych uroczystych chwil :-)


Państwu Młodym serdecznie dziękujemy za zaproszenie i życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! :-)


Od tamtej pory minęło już dużo czasu i mój wygląd znacznie się zmienił... Jesteście ciekawi mojej metamorfozy? Zapraszam na Instagram:

https://www.instagram.com/ambereko/

sobota, 28 marca 2015

Pierwsze spotkanie naszej grupy Włosomaniaczek + aktualizacja włosów

Cóż, nie spodziewałam się dzikich tłumów, bo jeszcze się nie znamy... Przyszła tylko jedna koleżanka, Paulina (ma  piękne gładkie włosy!). Bardzo miło nam się rozmawiało zarówno o pielęgnacji włosów, naszych blogach jak i o szarej codzienności. Wprawdzie nasze włosy mają inną porowatość, ale też są cienkie i łatwo je obciążyć, dlatego znalazłyśmy wspólny powód do narzekania ;-) 

Było też trochę grycanowych słodkości! Soki, gorąca czekolada oraz lodowy deserek. Oczywiście, planujemy kolejne włosomaniacze spotkania. Może ktoś z grupy do nas dołączy? :-)

Jeszcze taka mała aktualizacja włosowa


Do zobaczenia następnym razem!

niedziela, 22 lutego 2015

Aktualizacja włosów

Moje włosy dostały ostatnio sporą dawkę (a nawet 2) żelatyny i oleju jojoba. Bardzo ładnie odrosły też odkąd używam naturalnych kosmetyków oraz po odstawieniu farby z amoniakiem. Przyszedł więc czas na włosową aktualizację!



A jak tam Wasza pielęgnacja? Są jakieś efekty?

wtorek, 17 lutego 2015

Włosowe Walentynki

Z miłości do włosów! One też dostały coś dobrego na Walentynki: jedną keratynową rybkę na godzinę przed myciem oraz kilka kropel oleju jojoba dodanych do odżywki Timotei. Napiszę Wam więcej o tych magicznych składnikach jak tylko zużyję małe próbki. W ten sposób będę mogła je lepiej ocenić. A póki co, wstawiam Wam moje zdjęcie z Walentynek we Wrocławiu, czyli po pierwszej tak intensywnej kuracji.



Moje włosy wyjątkowo trudno jest nawilżyć i odbudować, szczególnie na końcach. Ale tym razem się udało :-) Zdjęcie jest kiepskiej jakości, ponieważ było robione w nocy i nie rozczesałam włosów na chwilę przed pozowaniem. Są również nieco obciążone, ale to normalne po keratynie. Widać jednak, że są w dużo lepszej formie i pięknie błyszczą! Na żywo efekt był jeszcze lepszy. Taką kurację będę robić raz w tygodniu. No i zostało jeszcze do przetestowania masło karite :-D

czwartek, 5 lutego 2015

Szampon z siemieniem

Organiczny szampon z siemieniem lnianym włoskiej firmy Omia Laboratoires.



Skład:

Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (bardzo łagodny detergent), Sodium Lauroyl Sarcosinate (łagodny detergent), Sodium Myristoyl Sarcosinate (łagodny detergent), Cocoglucoside (łagodny detergent i emulgator), Glyceryl Oleate (emulgator i emolient), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil (olej z siemienia lnianego), Linum Usitatissimum Seed Extract (ekstrakt z siemienia lnianego), PCA (substancja higroskopijna, nawilża), Propanediol (poprawia konsystencję kosmetyku i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Glycerin (gliceryna, nawilża), Tocopherol (witamina E), Tetrasodium Glutmate Diacetate (substancja chelatująca, usuwa toksyny z organizmu), Sodium Benzoate (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Parfum (zapach).



Jak już wspomniałam, szampon jest organiczny więc spełnia bardzo surowe normy. Jeśli chodzi o naturalne składniki, takie jak olej z siemienia lnianego czy też bardzo łagodne detergenty, to tutaj nie mam zastrzeżeń. Niestety, kosmetyk nie spełnia swojej podstawowej funkcji jaką jest MYCIE włosów i skóry głowy.



Miałam nie wstawiać tego zdjęcia, bo nie wygląda estetycznie, ale chciałam Wam pokazać jak wyglądały moje włosy po siemieniu. Widać, że po raz kolejny szampon ich nie domył. Zwykle myję włosy 2 razy, ale w tym wypadku postanowiłam robić wyjątek i myłam je czasem nawet 3 razy, dokładnie oczyszczając skalp centymetr po centymetrze... Były momenty, że nawet się udało, ale włosy i tak na drugi dzień nie były zbyt świeże. Ratowałam się więc oczyszczaniem skóry głowy peelingiem, bądź innym szamponem, a dopiero później myłam włosy siemieniem. Zapewne przy codziennym stosowaniu ten szampon nie sprawiałby tyle kłopotu. 

Zamierzałam napisać bardzo krytyczną opinię o tym kosmetyku, ale włosy są po nim MEGA BŁYSZCZĄCE! Oczywiście, mówię tu o efekcie po dłuższym stosowaniu. Na żywo wyglądało to jeszcze lepiej. Tak więc, szampon polecam Wam tylko do włosów i jak najbardziej zachęcam do przetestowania maski i sprayu z tej serii. Siemię na włosy jest super!

Ocena: 3/5

wtorek, 13 stycznia 2015

Włosy na sesji zdjęciowej

Dzisiejszy post będzie zdjęciowy. Miałam przyjemność pozować na kilku sesjach, więc pokażę Wam jak prezentowały się wtedy moje włosy. Nie jestem profesjonalną modelką, więc nie oceniajcie proszę moich umiejętności modelingowych ;-)

1. Włosy krótkie



2. Włosy płaskie



3. Włosy zniszczone


4. Włosy puszyste





5. Włosy rozwiane




6. Włosy zdrowe







Który kolor według Was pasuje do mnie najlepiej? Pokażę Wam jeszcze kiedyś moje włosy naturalne, ale muszę najpierw znaleźć i zeskanować zdjęcie.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zagęszczanie włosów

Jeśli zastanawialiście się kiedyś jak wygląda zagęszczanie włosów, to właśnie tak:



,,Baby hair" czyli nowe, krótkie włoski na całej głowie odstające jak kolce ryby kolczatki albo jeża :-D nie dające się niczym ujarzmić. Nowe włosy możemy uzyskać praktycznie po każdej wcierce lub tabletkach na porost włosów. Te same specyfiki są polecane zarówno do walki z wypadaniem włosów, jak i na przyspieszenie porostu. Moje ,,baby hair" mają od kilku do kilkunastu centymetrów i już za kilka miesięcy gdy dorosną do kucyka, będę mogła je w końcu związać. Oprócz zagęszczania oraz zapuszczania włosów próbuję zmniejszyć czoło - jest za szerokie i za wysokie, ale i tak lepsze niż kiedyś. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Aby czupryna była gęstsza na całej długości, lada moment podetnę końcówki. Uważam też bardzo przy związywaniu włosów w warkocz, gdyż szczególnie zdejmowanie takiej frotki z samego końca włosów, może nam wyrwać te najdroższe skarby, o których długość tak długo walczyliśmy.

Jeszcze kilka słów na temat fryzury sylwestrowej. Otóż, zmieniły mi się plany. Nowy Rok przywitałam w Norwegii obserwując fajerwerki nad morzem... Nie mogłam zabrać zbyt wielu rzeczy do bagażu samolotowego, więc darowałam sobie prostownicę. Włosy miałam naturalnie ułożone i wygładzone serum z olejkiem arganowym Bioelixire, o którym pewnie Wam jeszcze kiedyś napiszę. 
Nie mam dobrego włosowego zdjęcia z Sylwestra, ale pokażę Wam moje "włosy wigilijne" ;-)



Za 2 dni czeka mnie wizyta u fryzjera, więc dowiem się czegoś więcej o moich włosach. Podetnę końcówki i na nowo ocenię działanie kilku kosmetyków, m.in. organicznego szamponu z siemieniem lnianym oraz maski z olejem z mango i awokado. Muszę też uzupełnić kosmetyczne zapasy, bo to mój ostatni szampon! Mam już kilku faworytów...

piątek, 28 listopada 2014

Moje włosy na koniec listopada

Znajomi zaczęli zauważać, że kondycja moich włosów znacznie się poprawiła. Usłyszałam m.in. że są bardzo gładkie i błyszczące oraz że dużo przybyło im długości. Cieszy mnie to bardzo. Zaczęła się również zacierać różnica pomiędzy krótszymi włosami, które kiedyś były grzywką a najdłuższymi kosmykami. Chciałabym mieć włosy równej długości, bo to ułatwia pielęgnację oraz podcinanie końcówek. 



Gęstości też przybyło, bo sterczy mi na głowie cały las małych "antenek". Część z nich już odrosła do kilkunastu centymetrów, a więc czupryna się zagęszcza. Mimo, że nadal nie widzę spektakularnych efektów, to po zmierzeniu obwodu mojego kucyka (dość wysoko związanego i mierzonego miarką krawiecką tuż pod frotką, aby nie zaburzać wyników) okazało się, że mój wynik to 6 cm. Przyjęłam przedział napotkany w innych źródłach:


* do 5cm włosy rzadkie

* 5-10 cm włosy o średniej gęstości
* powyżej 10 cm włosy gęste

Wynik ten nawet mnie ucieszył, ponieważ spodziewałam się, że będzie gorzej. Jak tylko podrosną mi trochę te małe antenki i dołączą do kucyka to wynik z pewnością jeszcze się poprawi. 7 cm przewiduję najdalej do marca. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć ten cel.

Główną zasługą poprawy gęstości są na pewno: siemię, jantar i pokrzywa. Stosuję te 3 rzeczy z różną częstotliwością, ale nie jest to problemem, ponieważ przewiduję długi czas trwania kuracji. Intensywność kuracji dostosowuję do potrzeb moich włosów.

wtorek, 28 października 2014

Moje włosy na mokro



Wypadałoby w końcu zaprezentować moje włosy. Zdecydowałam się zrobić zdjęcie tuż po umyciu w bluzce w paski, aby łatwiej było ocenić ich długość. Straciły na objętości po użyciu maski, ale to normalne. Ważne, że  są coraz zdrowsze i gładsze. Powinnam jeszcze podciąć końcówki, bo są przesuszone, ale dam im jeszcze chwilę, bo mam pomysł jak je odratować (o tym w kolejnym poście). Kilka miesięcy temu dość mocno wyliniałam, więc tych najdłuższych jest mało. Odrasta natomiast cały las! Małe, sterczące „antenki” nieustannie mi o sobie przypominają, nie dając się przyklepać w żaden sposób. Pociesza mnie jednak to, że za kilka miesięcy będę miała gęstą czuprynę i na pewno będzie widać różnicę. Cierpliwości...