menu Krzyś

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witaminy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witaminy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

Moje dalsze plany

Ostatnio rzadko piszę na blogu i jest to spowodowane moimi życiowymi zmianami. Otóż, wyprowadzam się z chłopakiem do anglii. Domykanie pewnych spraw w Polsce oraz żegnanie się ze znajomymi jest teraz moim priorytetem. Zdążyłam jednak odwiedzić fryzjera i o tym Wam dzisiaj napiszę ;-)

Postanowiłam przygotować moje włosy na angielską pogodę. Podcięłam je o ok. 4cm oraz zafundowałam im lipidową kurację Loreal. Nie jestem zwolenniczką takich chemicznych eksperymentów, ale moje włosy były w takim stanie, że sama naturalna pielęgnacja nie wystarczyła. Zabieg ten dociążył moją czuprynę, niestety tylko na kilka myć.Widocznie, trzeba go powtarzać lub używać kosmetyków z tej serii, aby efekt się utrzymał. Włosy znowu fruwają jak szalone i są zbyt lekkie, dlatego wracam do systematycznego olejowania olejem lnianym oraz do lnianych płukanek :-) Mam nadzieję, że chociaż nie będą się tak koszmarnie kruszyć jak przed zabiegiem...

Kolejną zmianą jest zdrowsza dieta :-) Z ograniczaniem cukru bywa różnie, ale bardzo się staram. Jem również więcej warzyw i owoców oraz unikam laktozy. A moim najnowszym hitem są jagody goji, które mają dużo witamin oraz przeciwutleniaczy. Są nazywane "owocami młodości." Faktycznie, skóra mi się po nich poprawiła. Oby włosom też się spodobały :-) Ważne jest, aby kupować te bez konserwantów, czyli bez siarczanów. Warto, bo podobno znacznie wzmacniają odporność organizmu, a to zawsze lepsze niż leki.

Zdjęcie z aktualizacji włosowej dorzucę jak tylko znajdę kabel, aby ściągnąć je z telefonu. Oczywiście, o moje włosy zadbała Pani Ula, za co serdecznie dziękuję i obiecuję wracać do Pani z moimi włosami :-)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Balsam do włosów z kozim mlekiem i retinolem

Skusiłam się na niego z kilku powodów:
1) był tani jak na taką ilość
2) zawiera kozie mleko, które moja cera bardzo lubi
3) ma w składzie retinol, który podobno przyspiesza porost włosów
4) to balsam, więc jest znacznie lżejszy niż maska.

Ale nie oszukujmy się, głównie chodziło o porost i cenę ;) Koza na opakowaniu też jest świetna!



Skład:

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (tłusty emolient), Behentrimonium Chloride (konserwant i antystatyk), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Goat Milk (kozie mleko), Elastin (elastyna, poprawia elastyczność i porost), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy, przyspieszają wzrost włosów), Parfum (zapach), Citric Acid (regulator pH), Kathon CG (konserwant).

Prosty skład - 10 składników i to włącznie z wodą oraz konserwantami niezbędnymi w każdym kosmetyku, którego chcemy używać dłużej niż kilka dni.

Nie wiem, w którym miejscu dokładnie jest retinol, ale jego działania u siebie nie zauważyłam. Balsam się u mnie nie sprawdził. Plątał mi włosy i powodował suchy łupież. Moje włosy zdecydowanie nie lubią mlecznych protein, ani w ogóle protein w takich ilościach :p

Być może miałby się szansę sprawdzić na włosach, które lubią proteiny mleczne. Moja koleżanka używała go w wersji z keratyną. Ma włosy kręcone, wysokoporowate, farbowane. Mówi, że jej loczki przyzwyczaiły się do tego kosmetyku i z czasem działał lepiej (ale to zapewne zasługa keratyny, którą jej włosy uwielbiają. Ja jednak nie mogę go Wam z czystym sumieniem polecić.

Balsam jest rzadki i przez to nie jest wydajny, ale mimo wszystko nie zawiera parabenów, ani żadnej gorszej chemii i to należy uwzględnić przy ocenie.

Ocena: 2/5

Znacie te balsamy? Jak u Was sprawdza się kozie mleko?
 

sobota, 21 marca 2015

Szampon z maliną moroszką

Kolejny bardzo dobry szampon robiony na hydrolacie (aqua with infusions of...). Dostarcza on włosom i skórze głowy wielu cennych składników odżywczych, takich jak witamina C, kwasy Omega 3 i 9, beta karoten, cynk i inne... Głównymi składnikami aktywnymi tego kosmetyku są malina moroszka i bylica pospolita. Przedstawiam Wam hit na miarę  Marokańskiej Księżny - fiński szampon marki Planeta Organica.



Skład:

Aqua with infusions of Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract (woda z organicznym ekstraktem z maliny moroszki), Artemisia Vulgaris Extract (wyciąg z bylicy pospolitej), Oxycoccus Palustris Extract (ekstrakt z żurawiny), Organic Calluna Vulgaris Flower Extract (wyciąg z wrzosu, przeciwdziała przetłuszczaniu się włosów), Melilotus Officinalis Extract (ekstrakt z nostrzyka żółtego, przyspiesza wzrost włosów), Centaurea Cyanus Flower Extract (wyciąg z bławatka, działa myjąco i przeciwzapalnie), Magnesium Laureth Sulfate (łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Decyl Glucoside (łagodny detergent i emulgator), Glycol Distearate (emolient, wygładza i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Benzyl Alcohol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Sodium Chloride (zagęszcza), Parfum (zapach), Citric Acid (regulator pH).

Uwielbiam ten szampon! Włosy są po nim bardzo dobrze nawilżone, błyszczące i gładkie... Pięknie pachnie (choć delikatnie), jest wydajny i ma super praktyczną pompkę, aby łatwiej było dozować odpowiednią ilość produktu. Bogactwo ekstraktów świetnie działa zarówno na włosy, jak i skórę głowy, a łagodne detergenty nie uczulają. Mimo, że szampon ten nieco przyspieszył przetłuszczanie się moich włosów, to zrobił dla nich tyle dobrego, że nie będę się czepiać o taką drobnostkę ;-)

Polecam go każdemu, szczególnie osobom które mają włosy suche i wrażliwe na twardą wodę. Idealnie sprawdzi się do codziennego lub częstego stosowania.

Ocena: 5/5

czwartek, 26 lutego 2015

Przyspieszanie porostu

1. Wewnętrznie:

a) naturalne
- skrzypokrzywa klik!
- siemię do jedzenia lub picia klik!
- drożdże do picia klik!

b) suplementy
- ze skrzypem i pokrzywą (krzem)
- drożdże w tabletkach lub kompleks witamin z grupy B (biotyna czyli witamina B7/H oraz niacyna czyli witamina B3/PP)
- siemię lniane lub tran (kwasy omega 3)





2. Zewnętrznie:

a) szampony
- apteczne (Vichy, Dermena)
- ziołowe (Radical, Jantar, szampony rosyjskie)

b) odżywki/maski/balsamy
- z witaminami
- z proteinami (keratyna, proteiny pszenicy) 

c) sera, oleje, olejki (mieszanki olejów, witamin itp.)
- olej  z awokado, olejek rycynowy klik!, łopianowy, olej musztardowy, serum z papryczką chilli lub pieprzem

d) gotowe wcierki (jantar klik!, woda brzozowa)

e) domowe maseczki (z żółtkiem, "kisiel" z siemienia klik!)

f) płukanki (pokrzywowa, z dodatkiem olejków eterycznych np. rozmarynowym)

g) regularny masaż klik! (może być z metodą inwersji klik!)

h) peeling raz w tygodniu (cukrowy, kawowy, z pestkami malin klik!, enzymatyczny) 

 

piątek, 20 lutego 2015

Drożdże

Bardzo popularnym wśród Włosomaniaczek sposobem na przyspieszenie porostu włosów jest picie drożdży lub zażywanie ich w tabletkach. Wiele dziewczyn twierdzi, że kuracja jest bardzo skuteczna i w ciągu 1 miesiąca możemy uzyskać przyrost 1,5-3cm. Ja osobiście nie próbowałam tego sposobu, ale opowiem Wam na czym to polega oraz jakie mogą być tego konsekwencje.

Włosomaniaczki zazwyczaj piją 1/3-1/2 kostki drożdży dziennie. Drożdże należy "zabić" wrzątkiem i dokładnie wymieszać, aby się rozpuściły. Zamiast wody można użyć gorącego mleka. Pić można po wystudzeniu. Aby kuracja była skuteczna warto dać organizmowi trochę czasu, najlepiej 2-3 miesiące. Po tym czasie trzeba zrobić minimum 1 miesiąc przerwy. 

Drożdże mają dużo witamin z grupy B oraz mikroelementów, takich jak potas czy żelazo. Nie tylko przyspieszają porost włosów, ale także poprawiają cerę (na początku jej stan może się pogorszyć, ale to chwilowe). O pozytywnych skutkach można pisać dużo, ale drożdże mogą też być niebezpieczne...

W żadnym wypadku nie wolno pić drożdży, które się pienią! Poza tym odradzam drożdże przede wszystkim osobom, które już kiedyś struły się drożdżami. Candida lubi słodycze, fast foody i wysysa energię z człowieka. Jest bardzo duży odsetek Polek i Polaków, którzy mają grzybicę i nawet o tym nie wiedzą. Kuracja drożdżami może tylko zaszkodzić. Dziwi mnie zatem dlaczego tyle dziewczyn sięga po drożdże i nie skonsultuje się przed tym z lekarzem, nie zrobi badań pod kątem candidy.... To chyba niewiedza i ogromna chęć zapuszczenia włosów każe młodym dziewczynom sięgać po tak niebezpieczne środki. Dlatego mimo znacznego przyrostu jaki możemy uzyskać, odradzam Wam ten pomysł.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Metoda inwersji

Polega na zaskoczeniu organizmu nagłym dopływem krwi do mózgu i skóry głowy. Taka terapia szokowa, powodująca duży przyrost włosów w krótkim czasie. Ale do rzeczy...

Należy stanąć z głową pochyloną w dół pod kątem ok. 90 stopni i masować skalp (delikatnie!) przez 4 minuty. Zabieg wykonujemy raz dziennie przez 7 dni. Po 3 tygodniach można powtórzyć. Taki masaż bardzo dobrze dotlenia cebulki i powoduje, że substancje odżywcze są przez nie lepiej przyswajane, dlatego warto używać do tego np. oliwy (witaminy), żółtka kurzego (zastrzyk protein) lub dobrej wcierki bez alkoholu takiej jak Jantar (witaminy, aminokwasy, zioła).

Dla kogo jest ta metoda?

Dla osób, które chcą przyspieszyć porost włosów i/lub dotlenić organizm.

Komu jej nie polecam?

Kobietom w ciąży, osobom które często doświadczają zawrotów głowy lub mającym problemy z mózgiem, sercem, krążeniem, oczami, uszami. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, lepiej nie stosować tego na siłę. Może się też nie sprawdzić u osób często myjących włosy z głową w dół, ponieważ organizm jest już przyzwyczajony do takiego pobudzania krążenia.

Co zrobić, aby nie kręciło się w głowie?

Za pierwszym razem można masować głowę 1-2 minuty. ZA KAŻDYM RAZEM należy powoli się podnosić oraz dać organizmowi czas na dojście do siebie, a nie od razu machnąć włosami i wyjść z domu. Nie powinno się wykonywać masażu z samego rana, gdy jesteśmy zaspani, ani tuż przed snem, bo możemy mieć problemy z zaśnięciem (masaż podnosi ciśnienie, a we śnie powinno ono spadać). Dobrym momentem jest masowanie po przyjściu ze szkoły/pracy, nie na pusty ani "przeżarty" żołądek. Można też wykonywać masaż na siedząco. Zdecydowanie polecam stosowanie metody inwersji (szczególnie pierwsze próby) w towarzystwie drugiej osoby, która w razie czego nas złapie.

A co jeśli włosy nam wypadają po lub w trakcie masażu?

Włosy, które już wypadły i plączą się między przyczepionymi jeszcze włosami, i tak trzeba wyczesać, więc nic nie tracimy. Jeśli wypada ich Waszym zdaniem za dużo, to prawdopodobnie masaż był wykonywany zbyt gwałtownie i uszkodziliśmy cebulki lub konkretny olej/wcierka nam nie służy.

Polecam zacząć od krótszego masażu i nie ryzykowania upadkiem czy bólem głowy. Warto spróbować różnych technik masażu skalpu, bo to świetnie działa na włosy!

piątek, 9 stycznia 2015

Olejowo-witaminowy kubek

Przeczytałam na jednym z blogów o nowej metodzie olejowania włosów i wydała mi się ona na tyle inspirująca, że postanowiłam ją wypróbować i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Przepis zainspirowany blogiem blondhaircare:
1. Do kubka wlewamy ciepłą wodę
2. Dodajemy olej lub mieszankę kilku olejów, np. arganowy i oliwę
3. Możemy jeszcze dołożyć inne półprodukty, np. witaminę A i E
4. Polewamy całe włosy naszą miksturą
5. Nadmiar wody odciskamy w ręcznik
6. Związujemy włosy jeśli są długie i wkładamy je pod foliowy czepek lub po prostu pod czapkę i zostawiamy na kilka godzin
7. Na ok. 10-20 min. przed zmyciem mieszanki, nakładamy odżywkę lub maskę, aby zatrzymała nam wodę we włosach i nie pozwoliła jej odparować (jeśli włosy mocno wyschły, możemy je zwilżyć odrobinę wodą lub hydrolatem). Następnie spłukujemy kosmetyk.
8. Myjemy włosy szamponem najlepiej 2 razy jeśli jest bez SLS i ponownie możemy nałożyć jakąś odżywkę/maskę jeśli jest taka potrzeba.
(Zamiast tego możemy umyć włosy szamponem tylko raz i drugi raz umyć je odżywką ziołową. Następnie spłukać i pozostawić do wyschnięcia)
9. Spłukujemy odżywkę/maskę i jeśli to możliwe, pozwalamy włosom wyschnąć samodzielnie

Ja zastosowałam składniki witaminowo-olejowej maski, którą moje włosy tak bardzo lubią pić. Półprodukty oraz ich proporcje można sobie dobrać do indywidualnych potrzeb albo eksperymentować z różnymi przepisami. 

Plusy takiego olejowania:
+ dobrze odżywia i nawilża włosy
+ składniki się mieszają i rozprowadzają na włosach w miarę równomiernie
+ samo tworzenie mikstury oraz jej nakładanie na włosy trwa dosłownie chwilę
+ włosy nie ociekają olejem tylko mają taką śliską warstewkę, którą możemy wyczuć podczas polewania (olejek "spływa" po naszych włosach)
+ włosy nie są ciężkie od nadmiaru oleju
+ ciepła woda rozchyla łuski włosów, ułatwiając wnikanie składników
+ systematyczne olejowanie przy odpowiednio dobranym oleju poprawia kondycję włosów, zmniejsza puszenie oraz pomaga dbać o zdrowe końcówki

Minusy tego sposobu:
- czas trwania całej akcji (nie wskazane jest wychodzić z domu z olejem na głowie z przyczyn estetycznych) 
- dla podtrzymania efektów ważna jest systematyczność
- ryzyko spuszenia przy niewłaściwie dobranym oleju

niedziela, 30 listopada 2014

Jantar

Dziś omówię ten tajemniczy Jantar, o którym nie raz już pisałam na blogu. Jest to ziołowo-witaminowo-aminokwasowa odżywka do włosów i skóry głowy polskiej firmy Farmona. Nazywana jest również "wcierką", ponieważ wciera się ją w skalp dokładnie masując skórę głowy. Można ją też nakładać na włosy. Polecana jest głownie osobom, które mają włosy cienkie i delikatne oraz skórę z tendencją do przetłuszczania. Jej zadaniami są:

- zapobieganie wypadaniu włosów
- odrost nowych włosów
- przyspieszanie porostu
- nawilżanie skóry głowy
- regulowanie pracy gruczołów łojowych
- poprawa kondycji włosów (wzmocnienie i pogrubienie) 





Zdjęcie przedstawia Jantar w oryginalnej szklanej butelce (z prawej strony) do wcierania płynu w skórę głowy, jego opakowanie (pośrodku) oraz buteleczkę z atomizerem, do której przelałam część produktu, aby rozpylać odżywkę na całych włosach.

Informacje ze strony internetowej Farmony: "Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów:  Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A,  E,  F i d’pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca."


Skład: Aqua (Water) (woda), Propylene Glycol (nawilża i konserwuje), Glucose (cukier, koi i nawilża, wiąże się z keratyną), Amber Extract (ekstrakt z bursztynu), Hedera Helix (Ivy) Extract (ekstrakt z bluszczu pospolitego), Lamium Album (White Nettle) Extract (wyciąg z liści i kwiatów jasnoty białej), Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract (ekstrakt z kwiatów arniki górskiej, działa przeciwłupieżowo i przyspiesza porost włosów), Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract (wyciąg z rumianku, łagodzi podrażnienia, działanie przeciwzapalne),  Arctium Majus (Burdock) Root Extract (ekstrakt z korzenia łopianu większego), Officinalis (Marigold) Flower Extract (wyciąg z nagietka, działanie przeciwzapalne i regenerujące), Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract (ekstrakt z pączków sosny), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract (ekstrakt z liści rozmarynu, odświeżenie), Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract (wyciąg z liści szałwii, działanie antybakteryjne), Nasturtium Officinale (Watercress) Extract (ekstrakt z rukwii wodnej), Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract (wyciąg z  kwiatów nasturcji), Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract (ekstrakt ze skórki cytryny, antyoksydant), Arginine (arginina, działanie kondycjonujące), Biotin (biotyna), Zinc Gluconate (reguluje wydzielanie sebum), Acetyl Tyrosine (tyrozyna, działa ochronnie), Niacinamide (witamina B3, nawilża skórę głowy i reguluje wydzielanie sebum), Panax Ginseng Root Extract (wyciąg z żeń-szenia, poprawia ukrwienie skóry głowy), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizowane proteiny soi), Calcium Pantothenate (kwas pantotenowy), Ornithine HCl (wzmacnia włosy), Polyquaternium-11 (działanie kondycjonujące), Citrulline (przeciwdziała wypadaniu włosów), PEG-12 Dimethicone (emolient, ułatwia rozczesywanie), Glucosamine HCl (glukozamina), Panthenol (pantenol, nawilża), Glyceryl Laurate (stabilizator), Tocopherol (witamina E, antyoksydant, dba o mieszki włosowe), Linoleic Acid (antyoksydant), Retinyl Palmitate (pochodna witaminy A, przyspiesza odnowę komórek skóry), Polysorbate 20 (emulgator), PEG-20 (emulgator), Zinc PCA (utrzymuje wilgoć), Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer (wygładza, zmiękcza, nawilża i nabłyszcza włosy), Triethanolamine (konserwant), Diazolidinyl Urea (konserwant), Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), Parfum (Fragrance) (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Limonene (zapach), Linalool (zapach).


Moja opinia:

Jantar robi to co jest organizmowi najbardziej potrzebne. Jeśli ktoś ma bardzo tłustą skórę, to powinna się "uspokoić", sucha - nawilżyć. W przypadku włosów mocno wypadających, w pierwszej kolejności powinien zahamować wypadanie i spowodować odrastanie nowych, małych włosków. Dopiero gdy mamy gęstą czuprynę (jak na nasze geny), to przyspiesza porost. Włosom cienkim i słabym powinien zagwarantować wzmocnienie oraz pogrubienie. Włosy suche i zniszczone będą po nim bardziej nawilżone oraz w miarę możliwości zregenerowane. Nabłyszcza. Nie scali nam natomiast rozdwojonych czy też połamanych końcówek, bo ŻADEN kosmetyk nie jest w stanie tego zrobić. Dodatkowo, wyciąg z bursztynu jest naturalnym filtrem UV (idealna mgiełka do włosów na lato).  Dla mnie Jantar jest niezastąpiony w walce o piękne i zdrowe włosy!

Moja ocena: 5/5 

sobota, 29 listopada 2014

Jak poprawić kondycję włosów w miesiąc?

Postanowiłam nie czekać z tym postem do 1 stycznia, bo pewnie każdy z Was chciałby dobrze wyglądać w noc sylwestrową. Do imprezy został tylko miesiąc. Co możemy zrobić, aby poprawić stan naszych włosów w tak krótkim czasie? Długości nam dużo nie przybędzie, ale możemy poprawić ich kondycję.

W tym celu należy obciąć zniszczone końcówki i używać maski/odżywki najlepiej po każdym myciu. Osobom cierpliwym i bardzo zmotywowanym mogę polecić również:


- olejowanie włosów, czyli nakładanie niewielkiej ilości oleju (np. arganowego lub oliwy) na lekko zwilżone włosy i ogrzewanie ich pod czepkiem foliowym i ręcznikiem lub czapką przez ok. 2-3 godziny. Taką maskę można też zostawić na włosach na całą noc. Świetna w tej roli będzie witaminowo-olejowa maska. Następnie zmywamy ją szamponem 2 razy, aby dobrze oczyścić szczególnie skórę głowy. Oczywiście, każdy ma inne włosy, więc efekt może być różny. Na pewno jednak warto spróbować. Dobrze jest olejować włosy 1-2 razy w tygodniu, czyli do Sylwestra jakieś 4-8 razy.


- zażywanie suplementów, które zmniejszą wypadanie włosów. Warto, bo pewnie będziecie układać fryzurę na święta czy Sylwestra, a przed taką stylizacją dobrze jest wzmocnić cebulki. Na właściwe efekty trzeba zwykle zaczekać ok. 2-3 miesiące, ale akurat do Walentynek/Dnia Kobiet zdążycie.


Jeszcze tylko krótko wspomnę o włosowych (i nie tylko) postanowieniach. To, że muszą być one realne i że powinno się zacząć od dziś, chyba każdy wie. Moją metodą na wytrwanie jest silna motywacja z odrobiną luzu i dłuższym czasem na wykonanie zadania. Postanowiłam sobie, że będę jeść siemię lniane, wiedząc o tym, że na efekty trzeba czekać ok. 3 miesiące. Początkowo jadłam siemię codziennie, jednakże ze względu na przeziębienie musiałam wstrzymać kurację na kilka dni (nie chciałam łączyć enzymów cyjanogennych z lekami). Mogłam powiedzieć sobie: "Jak już przerwałam kurację i nie widzę efektów, to po co się starać?" i zrezygnować. Wybrałam jednak trochę luzu i zapas czasu, czyli uznałam, że nic takiego się przecież nie stało i nie dałam sobie pretekstu do rezygnacji. Liczyłam, że wyraźne efekty mogę zobaczyć po 4 a nie 3 miesiącach i dzięki temu miałam kilka dni w miesiącu luzu na wypadek np. choroby.


Metoda ta jest skuteczna tylko gdy mamy zapas czasu, a więc robiąc sobie dzisiaj postanowienie "Do wakacji zapuszczę włosy za łopatki (np. 7 cm)". Nie uda się natomiast dokonać dużych zmian na włosach w miesiąc (nie licząc zmiany koloru, ostrego cięcia i przedłużania włosów). Fajnie jest też powiedzieć sobie, że musimy się zmieścić w przedziale tych 4-8 olejowych masek do imprezy sylwestrowej. Wtedy nakładamy ją obowiązkowo raz w tygodniu, a drugi raz jeśli będzie nam się chciało. Tak czy inaczej, osiągniemy swój cel 4 masek w grudniu (pytanie tylko czy to wystarczy naszym włosom?).

Także zachęcam Was dzisiaj do 2 postanowień: 1 surowego przez miesiąc i 1 luźnego np. do końca czerwca. Ja uroczyście postanawiam do Sylwestra raz w tygodniu stosować olej rycynowy na skalp (na porost włosów i nowe włosy) oraz pić pokrzywę 5-7 dni w miesiącu do końca czerwca (pokrzywa jest dobra też na bóle miesiączkowe). Życzę Wam dobrych postanowień i samych sukcesów! 


O zdrowej diecie i szybkich przekąskach możecie przeczytać tutaj:

http://ambereko.com/pl/zdrowe-przekaski/


środa, 29 października 2014

Witaminowo-olejowa maska



Uznałam, że ekologiczny szampon i maska to trochę za mało dla moich włosów, dlatego kontynuuję kurację Jantarem. Dziś nałożyłam jeszcze witaminowo-olejową maskę. Oto jak ją przygotowałam:

Do kieliszka od wódki wlałam 10 kropli witaminy A oraz 10 kropli witaminy E (do kupienia w aptece, płynne w małych buteleczkach). Do tego dolałam podobną ilość oleju arganowego oraz oliwy. Całość wymieszałam palcem i nałożyłam na lekko zwilżone włosy. Następnie założyłam na głowę wełnianą czapkę przeznaczoną tylko na domowe maseczki. Taką maskę trzeba trzymać na włosach min. 1 godzinę, ale polecam przynajmniej 2. Można przed założeniem czapki nałożyć foliowy czepek lub po prostu torebkę foliową. Ja nie przepadam za tym sposobem ze względów komfortowych, ale wiem że działa, bo tworzy się  na głowie sauna i produkty lepiej wnikają we włosy. Mi wystarcza czapka.

Wyłączyli u nas ciepłą wodę na prawie cały dzień, więc trzymałam oleje na głowie przez jakieś… 7 godzin! Ale nie szkodzi, bo przynajmniej składniki miały czas, żeby dobrze się wchłonąć, a ja akurat tego dnia nie musiałam nigdzie wychodzić. Maseczkę zmyłam szamponem z proteinami pszenicy, którego obecnie używam i nałożyłam na 10 min maskę z oliwą (mój stały duet w tym miesiącu). Po zmyciu maski i odczekaniu kilku minut w grubym „mięsistym” ręczniku na głowie, wtarłam w skalp Jantar i spryskałam nim włosy na długości. Pozwoliłam włosom wyschnąć samodzielnie.

Widać, że spodobał im się ten zabieg, więc będę go częściej stosować. Włosy u nasady praktycznie zawsze wyglądają dobrze, ponieważ jest to najzdrowsza część włosa. Jest najnowsza i nie miała jeszcze czasu się zniszczyć. Skuteczność kosmetyków oceniam przede wszystkim na podstawie końcówek. I tutaj muszę przyznać, jestem naprawdę zachwycona. Są mięciutkie i ładne, bardzo podatne na układanie (po wyschnięciu związałam włosy w koczek i zrobiły mi się piękne loki!). Wyglądają zdrowiej… Jakby były grubsze, choć to chyba niemożliwe po 1 aplikacji.  Kurację powtórzę, gdy tylko będę miała trochę czasu i gdy skończą już ten remont w bloku. Taką lub podobną kombinację półproduktów mogę polecić każdemu, zarówno do włosów, jak i do twarzy. Jest po prostu świetna.