Pamiętacie Szampon Fiński z maliną moroszką? Dziś opowiem Wam o drugim z tej serii szamponie, który jest równie świetny jak jego poprzednik. Oczyszczający Szampon Marokański :-)
Skład:
Aqua with infusions of Ghassoul Glay (woda z glinką ghassoul), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa), Organic Cistus Ladaniferus Oil (organiczny olej z czystka), Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organiczny olej arganowy), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olej z liści eukaliptusa), Commiphora Gileadensis Bud Extract (ekstrakt z drzewa balsamowego, wzmacnia cebulki włosowe), Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract (wyciąg z kwiatu pomarańczy, odświeża i działa antybakteryjnie), Rosa Damascena Flower Extract (ekstrakt z róży damasceńskiej, pielęgnuje skórę głowy, przeciwdziała łupieżowi), Magnesium Laureth Sulfate (detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Decyl Glucoside (łagodny detergent), Glycol Distearate (tłusty emolient i emulgator), Xanthan Gum (guma ksantowa, zagęstnik), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Chloride (zagęstnik), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Parfum (zapach), Citric Acid (konserwant).
Zamierzałam sama napisać Wam o jego składnikach i działaniu, ale opis na opakowaniu jest na tyle dobry, że postanowiłam go dla Was przepisać:
"Oczyszczający szampon do włosów na bazie glinki marokańskiej przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Dzięki doskonale dobranym składnikom, szampon idealnie oczyszcza włosy, nadaje im świeżość, miękkość i piękny wygląd. Składniki aktywne:
- glinka marokańska ghassoul - produkt naturalny wulkanicznego pochodzenia, zawiera wysoką ilość krzemu i magnezu; silnie absorbuje sebum, rewelacyjnie oczyszcza i usuwa toksyny
- oliwa z oliwek - zawiera dużą ilość witamin: A, B, C, D, E, F, K, a także minerałów, aminokwasów, białek i antyseptyków, co sprawia, że praca gruczołów łojowych aktywizuje się i włosy otrzymują wszystkie niezbedne dla ich zdrowia substancje
- ambra roślinna - doskonale zmiękcza włosy, nasyca skórę głowy przeciwutleniaczami i substancjami ochronnymi."
Obok szamponu z takim opisem ciężko przejść obojętnie :-D Ma bardzo bogaty skład i jest delikatny dla włosów oraz skóry głowy. Włosy są po nim błyszczące, świetnie się rozczesują, są dociążone (przyda się odżywka mimo wszystko) i nawilżone. Myślę, że jest to idealny produkt dla osób z suchą skórą głowy oraz z suchymi/zniszczonymi stylizacją/rozjaśnianymi włosami.
Spodobał mi się on na tyle, że z pewnością wypróbuję jeszcze inne kosmetyki z tej serii. Gorąco polecam! :-)
Ocena: 5/5
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suche włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suche włosy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 17 października 2015
piątek, 19 czerwca 2015
Jedwab Biosilk - nowa formuła
Tak uwielbiany przez kobiety jedwab do włosów zyskał nową "lepszą" formułę. Zerknijcie na skład:
Cyclomethicone (lotny silikon), Dimethicone (silikon zmywalny łagodnym detergentem), SD/Alkohol 40B (alkohol, wysusza), Panthenol (prowitamina B5), Ethyl Ester of Hydrolyzed Silk (antystatyk i kondycjoner), Octyl Methoxycinnamate (filtr UV), Parfum (zapach), C12-15 Alkyl Benzoate (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant).
Co my tu mamy... Silikon - ok, silikon - spoko, ALKOHOL??? Nieładnie... Dalej mamy pantenol - super, antystatyk - też dobrze, filtr UV - przyda się, zapach - ok, a na końcu 4 konserwanty (w tym 2 parabeny).
Nie wróżę nic dobrego włosom, które dostają go regularnie, szczególnie jeśli były rozjaśniane. Produkt będzie je wysuszał i powodował (lub zwiększał) ich łamliwość! Nie polecam używania tego kosmetyku, mimo że ładnie pachnie, dociąża i wygładza włosy. Na dłuższą metę będzie on szkodliwy dla włosów.
Co z nim zrobić jeśli już go kupiłyśmy? Moją metodą na wykorzystanie zalegających buteleczek jest zmieszanie Biosilku z Bioelixire Argan Oil lub innym serum nie zawierającym alkoholu. Spowoduje to zmniejszenie stężenia alkoholu w nakładanej porcji kosmetyku. Lepiej nie wlewać zbyt dużych ilości tego jedwabiu. Polecam pomęczyć go trochę dłużej, a bez szkodliwości dla włosów.
Ocena 2/5
Jakie są Wasze doświadczenia z Biosilkiem? Lubicie go czy wręcz przeciwnie? W jakim stanie są Wasze końcówki przy dłuższym stosowaniu tego jedwabiu? Może macie jakieś dobre zamienniki?
poniedziałek, 11 maja 2015
Zmiany w pielęgnacji
W weekend podcięłam końcówki i znów mam nadzieję, że tym razem zapuszczanie włosów pójdzie mi lepiej niż w ostatnich miesiącach. Skoro poprzednie rozwiązania nie zdały egzaminu (włosy nadal koszmarnie się łamały), trzeba zrobić to inaczej. Po skonsultowaniu się z kilkoma Włosomaniaczkami oraz po doczytaniu ważnych informacji na blogach dziewczyn o podobnych włosach jak moje postanowiłam wprowadzić takie oto zmiany w moich włosowych nawykach:
- zobowiązuję się do podcinania końcówek co 2-3 miesiące (lepiej co 2)
- ograniczam proteiny, ponieważ moje włosy są na nie zbyt suche i wrażliwe (żelatynowe rybki)
- będę częściej olejować włosy arganem i oliwą, aby je uelastycznić i nawilżyć
- zmienię fryzurę do spania z warkocza/kucyka na koczek (końce mniej się wycierają o poduszkę, a włosy zyskują na objętości)
- zadbam o to, żeby baby hair szybciej odrastały (jantar, peeling, siemię)
- postaram się zdrowiej odżywiać i pić więcej wody (najtrudniejsze do spełnienia)
Co myślicie o moich pomysłach? Podzielcie się proszę Waszymi sposobami na zdrowe, elastyczne i dociążone włosy!
- zobowiązuję się do podcinania końcówek co 2-3 miesiące (lepiej co 2)
- ograniczam proteiny, ponieważ moje włosy są na nie zbyt suche i wrażliwe (żelatynowe rybki)
- będę częściej olejować włosy arganem i oliwą, aby je uelastycznić i nawilżyć
- zmienię fryzurę do spania z warkocza/kucyka na koczek (końce mniej się wycierają o poduszkę, a włosy zyskują na objętości)
- zadbam o to, żeby baby hair szybciej odrastały (jantar, peeling, siemię)
- postaram się zdrowiej odżywiać i pić więcej wody (najtrudniejsze do spełnienia)
Co myślicie o moich pomysłach? Podzielcie się proszę Waszymi sposobami na zdrowe, elastyczne i dociążone włosy!
Przypominam o konkursie :-)
piątek, 8 maja 2015
Konkurs Marokańska Księżna
Zapraszam Was do wzięcia udziału w moim pierwszym blogowym konkursie. Do wygrania są 3 szampony Marokańska Księżna (tutaj jest link do recenzji pierwszej wersji). TUTAJ jest link do szamponu z nowym składem, który jest do wygrania.
Kosmetyki na konkurs podarowała Pani Paula Pawlak ze sklepu Eko Piękno (www.ekopiekno.pl).
Aby wziąć udział w konkursie należy:
1) podać swoje dane osobowe: imię, nazwisko, adres na który ma zostać wysłana przesyłka (można odebrać osobiście w Warszawie, ale adres proszę podać na wszelki wypadek) oraz numer telefonu. Wysyłając zgłoszenie zgadzacie się na przetwarzanie swoich danych osobowych TYLKO w celach konkursowych.
2) napisać która z moich rad przeczytanych na blogu pomogła Wam najbardziej i dlaczego.
3) podać linki do postów, w których znaleźliście te informacje (chcę zrobić listę najciekawszych postów na blogu).
Nie jest to warunkiem uczestnictwa w konkursie, ale będę bardzo wdzięczna za polubienie mojego fan page'a na Facebooku.
Zgłoszenia konkursowe wysyłamy na maila: amberhair88@gmail.com
Nazwiska osób, które zostaną wybrane opublikuję na blogu. Na zgłoszenia czekam do 30 maja do godz. 23:59. Wyniki pojawią się na blogu 1 czerwca 2015r. A co, zróbmy sobie Dzień Dziecka! :D
CZAS START!
środa, 29 kwietnia 2015
Masło shea (karite)
Superbohaterem dzisiejszego posta będzie uniwersalny, leczniczy kosmetyk polecany dosłownie na wszystko. Masło shea zwane inaczej karite.
Masło karite zawiera witaminy A, E i F, kwasy tłuszczowe nasycone i nienasycone oraz kwas cynamonowy o działaniu antybakteryjnym. Ma też działanie
przeciwzapalne co przydaje się w leczeniu reumatyzmu.
Jego super zadania to m.in.:
- dobre nawilżanie i regeneracja skóry (również bardzo suchej)
- ochrona ust przed spierzchnięciem i pękaniem
- dbanie o wysuszone dłonie oraz skórki wokół paznokci
- ochrona twarzy i dłoni przed mrozem, wiatrem oraz upałem
- regeneracja skóry po goleniu i depilacji
- pielęgnacja skóry po opalaniu
- działanie przeciwzmarszczkowe (świetne na skórę wokół oczu!)
b) działanie w nagłych przypadkach i chorobach (dużo tańsze niż leki):
- leczenie chorób skóry takich jak łuszczyca, egzema, trądzik, łupież czy grzybica
- przyspieszenie gojenia się ran
- regeneracja skóry po oparzeniu
- ratowanie suchych i popękanych pięt oraz łokci
- przeciwdziałanie rozstępom poprzez ujędrnianie skóry
- dbanie o zdrowie mięśni oraz stawów
- regeneracja skóry nosa podczas intensywnego kataru (łagodzi ból i otarcia wywołane chusteczkami higienicznymi)
- rozjaśnianie przebarwień na skórze
- dbanie o skórę niemowląt
c) pielęgnacja włosów:
- nawilżanie włosów oraz skóry głowy
- przeciwdziałanie łamliwości włosów
- nabłyszczanie oraz regeneracja włosów na całej długości
Masełko idealnie sprawdza się jako dodatek do innych kosmetyków (mydła, kremy, peelingi, balsamy, odżywki do włosów, szampony).
Więcej o kosmetykach z masłem karite możecie przeczytać tutaj:
http://ambereko.com/pl/szampon-i-odzywka-z-maslem-shea-organic-shop/
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
niedziela, 12 kwietnia 2015
Najczęstsze błędy w zapuszczaniu włosów
Chyba każda kobieta marzy lub marzyła o długich włosach. Nie jest to jednak taka prosta sprawa, aby "wyhodować" sobie włosy do pasa. Oto najczęstsze błędy w zapuszczaniu włosów z jakimi się spotkałam (niektóre z nich sama popełniałam):
- szybka rezygnacja z celu, gdy włosy wolno rosną
- skupianie się na jednym i często najprostszym sposobie typu Skrzypowita- niszczenie włosów stylizacją
- nie podcinanie ZNISZCZONYCH końcówek
- długość kosztem gęstości lub kondycji włosów
- mocne cieniowanie włosów przed uzyskaniem pożądanej długości
- nie przyspieszanie porostu
- używanie mocnych detergentów oraz kosmetyków z alkoholem
- zła dieta
Dziewczynki w przedszkolu czy w podstawówce zapuszczają włosy na Komunię, czasem dłużej. Gdy włosy są gęste i nie przetłuszczają się zbytnio, to bułka z masłem.
Młode dziewczyny, które nie farbują włosów i nie mają większych problemów zdrowotnych zapuszczają włosy bez większego problemu. One po prostu sobie rosną. Czasem się nałoży jakąś odżywkę, czasem podetnie końcówki. I tyle. Wszyscy chwalą piękne długie włosy nastolatek, a one narzekają co najwyżej na ich przetłuszczanie się.
W liceum i na studiach młode kobietki często zaliczają nieudane eksperymenty z farbowaniem oraz mocnym cieniowaniem włosów (często w warunkach domowych lub w wykonaniu fryzjerki bez większego doświadczenia). Płaczą i żałują. Następnie obiecują poprawę.
Gdy już mają za sobą kilka takich wpadek, tęsknią za włosami naturalnymi, z którymi nigdy nie było problemu. Zyskują większą świadomość włosowo-zdrowotną. Niestety, w tym wieku często pracują w pośpiechu (czasem też studiują lub rodzą dzieci), a to utrudnia znalezienie czasu i sposobu, aby jakoś zapanować nad zdrowiem włosów (ważniejsza może być np. stylizacja do pracy i mycie wraz suszeniem rano).
A potem pojawiają się pierwsze siwe włosy. Farba jest już obowiązkowa. I to mocna, bo "byle czym" siwych włosów się nie pokryje...
Najłatwiej jest być przyzwyczajoną do długich włosów i nie skracać ich bardziej niż do zapięcia od stanika. Wtedy zawsze mamy długie włosy, nawet jeśli nie są do pasa. A jeżeli chcemy zmienić kolor włosów i/lub zrobić sobie "ostre cięcie", to polecam najpierw zapuścić włosy do pożądanej długości (najlepiej naturalne), a dopiero potem pomalować je całe i obciąć. Osobiście odradzam rozjaśniacz, skrajne kolory oraz mocne cięcia, bo to zawsze jest ryzykowane, a zanim włosy odrosną minie jeszcze dużo czasu. Jeżeli bardzo Wam zależy na drastycznej zmianie, warto udać się w tym celu do fryzjera, gdyż taniej jest załatwić to raz a dobrze, niż byle jak i poprawiać kilka razy (o zniszczonych włosach i opłakanych efektach wizualnych nie wspomnę). Im bliżej naturalnego koloru i faktury włosów jesteśmy tym lepiej. Małe zmiany są ok.
sobota, 21 marca 2015
Szampon z maliną moroszką
Kolejny bardzo dobry szampon robiony na hydrolacie (aqua with infusions of...). Dostarcza on włosom i skórze głowy wielu cennych składników odżywczych, takich jak witamina C, kwasy Omega 3 i 9, beta karoten, cynk i inne... Głównymi składnikami aktywnymi tego kosmetyku są malina moroszka i bylica pospolita. Przedstawiam Wam hit na miarę Marokańskiej Księżny - fiński szampon marki Planeta Organica.
Skład:
Aqua with infusions of Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract (woda z organicznym ekstraktem z maliny moroszki), Artemisia Vulgaris Extract (wyciąg z bylicy pospolitej), Oxycoccus Palustris Extract (ekstrakt z żurawiny), Organic Calluna Vulgaris Flower Extract (wyciąg z wrzosu, przeciwdziała przetłuszczaniu się włosów), Melilotus Officinalis Extract (ekstrakt z nostrzyka żółtego, przyspiesza wzrost włosów), Centaurea Cyanus Flower Extract (wyciąg z bławatka, działa myjąco i przeciwzapalnie), Magnesium Laureth Sulfate (łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Decyl Glucoside (łagodny detergent i emulgator), Glycol Distearate (emolient, wygładza i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Benzyl Alcohol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Sodium Chloride (zagęszcza), Parfum (zapach), Citric Acid (regulator pH).
Uwielbiam ten szampon! Włosy są po nim bardzo dobrze nawilżone, błyszczące i gładkie... Pięknie pachnie (choć delikatnie), jest wydajny i ma super praktyczną pompkę, aby łatwiej było dozować odpowiednią ilość produktu. Bogactwo ekstraktów świetnie działa zarówno na włosy, jak i skórę głowy, a łagodne detergenty nie uczulają. Mimo, że szampon ten nieco przyspieszył przetłuszczanie się moich włosów, to zrobił dla nich tyle dobrego, że nie będę się czepiać o taką drobnostkę ;-)
Polecam go każdemu, szczególnie osobom które mają włosy suche i wrażliwe na twardą wodę. Idealnie sprawdzi się do codziennego lub częstego stosowania.
Ocena: 5/5
Skład:
Aqua with infusions of Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract (woda z organicznym ekstraktem z maliny moroszki), Artemisia Vulgaris Extract (wyciąg z bylicy pospolitej), Oxycoccus Palustris Extract (ekstrakt z żurawiny), Organic Calluna Vulgaris Flower Extract (wyciąg z wrzosu, przeciwdziała przetłuszczaniu się włosów), Melilotus Officinalis Extract (ekstrakt z nostrzyka żółtego, przyspiesza wzrost włosów), Centaurea Cyanus Flower Extract (wyciąg z bławatka, działa myjąco i przeciwzapalnie), Magnesium Laureth Sulfate (łagodny detergent), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Decyl Glucoside (łagodny detergent i emulgator), Glycol Distearate (emolient, wygładza i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Benzyl Alcohol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Sodium Chloride (zagęszcza), Parfum (zapach), Citric Acid (regulator pH).
Uwielbiam ten szampon! Włosy są po nim bardzo dobrze nawilżone, błyszczące i gładkie... Pięknie pachnie (choć delikatnie), jest wydajny i ma super praktyczną pompkę, aby łatwiej było dozować odpowiednią ilość produktu. Bogactwo ekstraktów świetnie działa zarówno na włosy, jak i skórę głowy, a łagodne detergenty nie uczulają. Mimo, że szampon ten nieco przyspieszył przetłuszczanie się moich włosów, to zrobił dla nich tyle dobrego, że nie będę się czepiać o taką drobnostkę ;-)
Polecam go każdemu, szczególnie osobom które mają włosy suche i wrażliwe na twardą wodę. Idealnie sprawdzi się do codziennego lub częstego stosowania.
Ocena: 5/5
wtorek, 17 lutego 2015
Włosowe Walentynki
Z miłości do włosów! One też dostały coś dobrego na Walentynki: jedną keratynową rybkę na godzinę przed myciem oraz kilka kropel oleju jojoba dodanych do odżywki Timotei. Napiszę Wam więcej o tych magicznych składnikach jak tylko zużyję małe próbki. W ten sposób będę mogła je lepiej ocenić. A póki co, wstawiam Wam moje zdjęcie z Walentynek we Wrocławiu, czyli po pierwszej tak intensywnej kuracji.
Moje włosy wyjątkowo trudno jest nawilżyć i odbudować, szczególnie na końcach. Ale tym razem się udało :-) Zdjęcie jest kiepskiej jakości, ponieważ było robione w nocy i nie rozczesałam włosów na chwilę przed pozowaniem. Są również nieco obciążone, ale to normalne po keratynie. Widać jednak, że są w dużo lepszej formie i pięknie błyszczą! Na żywo efekt był jeszcze lepszy. Taką kurację będę robić raz w tygodniu. No i zostało jeszcze do przetestowania masło karite :-D
Moje włosy wyjątkowo trudno jest nawilżyć i odbudować, szczególnie na końcach. Ale tym razem się udało :-) Zdjęcie jest kiepskiej jakości, ponieważ było robione w nocy i nie rozczesałam włosów na chwilę przed pozowaniem. Są również nieco obciążone, ale to normalne po keratynie. Widać jednak, że są w dużo lepszej formie i pięknie błyszczą! Na żywo efekt był jeszcze lepszy. Taką kurację będę robić raz w tygodniu. No i zostało jeszcze do przetestowania masło karite :-D
środa, 11 lutego 2015
Suszarka, prostownica, lokówka...
O tym, że gorące powietrze (i woda) nie służą naszym włosom chyba każdy wie. Wyeliminowanie niezdrowych "gorących" nawyków z mojego codziennego życia wymagało nieco cierpliwości, ale opłacało się, bo w końcu włosy zaczęły rosnąć i powoli przestawały się kruszyć. Tylko sporadyczne korzystanie z suszarki, prostownicy, lokówki czy innych wynalazków może nam umożliwić zapuszczenie zdrowych włosów. Jak się do tego zabrać?
Po pierwsze, zrezygnować z prostownicy. Zostawmy ją sobie na większe okazje oraz kiedy jest to możliwe zastępujmy wyciąganiem włosów na okrągłej szczotce. Będą proste, choć bardziej naturalne z odrobiną objętości. A będzie to na pewno zdrowsze.
Po drugie, ograniczmy używanie suszarki. Włosy potrzebują kilku godzin aby wyschnąć w zależności od długości, grubości oraz porowatości, o której też Wam kiedyś opowiem (to już level hard). Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Oczywiście, nie można wychodzić na mróz z mokrymi włosami! Chodzi tylko o to, żeby myć włosy np. o godzinie 19:00 i po całkowitym wyschnięciu położyć się spać. Jeśli chcemy umyć włosy przed wyjściem i nie mamy aż tyle czasu, starajmy się po myciu zawinąć je w gruby ręcznik (nie szarpać! nie wytrzepywać!). Dajmy włosom jak najwięcej czasu zanim sięgniemy po suszarkę i w miarę możliwości używajmy tylko ciepłego, bądź chłodnego powietrza. Gorące sobie darujmy...
Po trzecie, w czasie odstawienia suszarki używajmy odżywki/maski oraz silikonowego olejku, np. Bioelixire Argan Oil, aby ograniczyć puszenie.
Po czwarte, przyda nam się drewniana szczotka (może być zwykła bądź z naturalnego włosia) oraz drewniany grzebień, żeby włosy nam się zbyt mocno nie elektryzowały.
Jeśli używałyśmy suszarki, prostownicy, lokówki etc. na co dzień, włosy mogły już "zapomnieć" jak powinny się naturalnie układać i potrzebują trochę czasu, by sobie o tym przypomnieć (zdrowym włosom zajmie to chwilę, ale zniszczonym znacznie więcej). Miejmy do nich cierpliwość, a odwdzięczą nam się znacznie lepszą kondycją.
Po pierwsze, zrezygnować z prostownicy. Zostawmy ją sobie na większe okazje oraz kiedy jest to możliwe zastępujmy wyciąganiem włosów na okrągłej szczotce. Będą proste, choć bardziej naturalne z odrobiną objętości. A będzie to na pewno zdrowsze.
Po drugie, ograniczmy używanie suszarki. Włosy potrzebują kilku godzin aby wyschnąć w zależności od długości, grubości oraz porowatości, o której też Wam kiedyś opowiem (to już level hard). Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Oczywiście, nie można wychodzić na mróz z mokrymi włosami! Chodzi tylko o to, żeby myć włosy np. o godzinie 19:00 i po całkowitym wyschnięciu położyć się spać. Jeśli chcemy umyć włosy przed wyjściem i nie mamy aż tyle czasu, starajmy się po myciu zawinąć je w gruby ręcznik (nie szarpać! nie wytrzepywać!). Dajmy włosom jak najwięcej czasu zanim sięgniemy po suszarkę i w miarę możliwości używajmy tylko ciepłego, bądź chłodnego powietrza. Gorące sobie darujmy...
Po trzecie, w czasie odstawienia suszarki używajmy odżywki/maski oraz silikonowego olejku, np. Bioelixire Argan Oil, aby ograniczyć puszenie.
Po czwarte, przyda nam się drewniana szczotka (może być zwykła bądź z naturalnego włosia) oraz drewniany grzebień, żeby włosy nam się zbyt mocno nie elektryzowały.
Jeśli używałyśmy suszarki, prostownicy, lokówki etc. na co dzień, włosy mogły już "zapomnieć" jak powinny się naturalnie układać i potrzebują trochę czasu, by sobie o tym przypomnieć (zdrowym włosom zajmie to chwilę, ale zniszczonym znacznie więcej). Miejmy do nich cierpliwość, a odwdzięczą nam się znacznie lepszą kondycją.
Mycie i suszenie włosów
Temat wydawałby się prosty... No bo nad czym tu się zastanawiać? Jest jednak kilka kwestii, które chciałabym omówić.
Zacznę od tego, że podstawowym błędem wielu Polaków jest mycie włosów byle jakim szamponem z drogerii. Co się za tym kryje? Mocne, drażniące i wysuszające detergenty, najczęściej SLES, kupa silikonów obciążających włosy oraz masa niezdrowych konserwantów! Najczęściej wybierane są szampony "z reklamy", które mają w składzie ODROBINĘ dobrego składnika (np. tak modnego ostatnio oleju arganowego), ładne opakowanie i piękne włosy modelki w reklamie. A jak już jest na niego promocja to o! Trzeba wypróbować. Efekt jeśli w ogóle się pojawi, to będzie spowodowany silikonami, a nie kroplą jedwabiu, jojoby czy czego tam nie napisali i nie odżywi nam to włosów, tylko zamaskuje zniszczenia....
Włosy powinno się oczyszczać łagodnym szamponem i tylko RAZ W TYGODNIU mocniejszym detergentem, np. Sodium Coco-Sulfate, najlepiej przy okazji peelingu skóry głowy. Myjąc włosy z głową w dół oraz wykonując delikatny masaż skalpu, poprawiamy krążenie i dostarczamy do cebulek więcej składników aktywnych. Jeśli myjemy włosy pod prysznicem, możemy wykonać dłuższy masaż. Używając mocnych detergentów nie należy jednak trzymać ich zbyt długo, bo może to spowodować przesuszenie włosów oraz skalpu. Polecam myć włosy tylko raz, jeśli myjecie je codziennie lub 2 gdy myjecie częściej. Można umyć włosy 3 razy pod warunkiem, że jest to szampon ORGANICZNY (tak jak mój z siemieniem), którym ciężko jest oczyścić skórę głowy, bo tylko taki szampon nie zrobi nam krzywdy.
Po odciśnięciu nadmiaru wody w ręcznik dobrze jest nałożyć kosmetyk pielęgnacyjny. Odżywki i balsamy nakładamy na 2-5 minut, maski na 15-20 lub więcej (można włożyć pod foliowy czepek). Jeśli kosmetyk ten nie przewiduje działania na porost włosów lub jest zbyt ciężki (oleje w składzie), nakładamy go mniej więcej od ucha w dół, jeśli chodzi o górną warstwę włosów, na dolną możemy nałożyć od ramienia w dół. Chodzi tylko o to, aby pominąć skórę głowy, bo to mogłoby nasilić przetłuszczanie się włosów. Do ostatniego spłukiwania możemy użyć zimnej wody TYLKO NA WŁOSY, aby domknąć łuski i dodać czuprynie blasku. Można również zastosować jakąś płukankę (o tym też jeszcze Wam opowiem).
Jeśli zawijamy włosy w turban, róbmy to ostrożnie, aby nie naciągać za mocno cebulek, bo może je to osłabiać. W turbanie możemy spędzić maksymalnie 10 minut (mniej jeśli ręcznik jest gruby i "mięsisty"), bo im dłużej, tym trudniej je ułożyć oraz szybciej nam się przetłuszczą (pod ręcznikiem tworzy się sauna i skóra się poci). Jeśli nie zakupiłyście jeszcze odpowiedniego ręcznika, można użyć cienkiego i po kilku minutach wymienić go na drugi.
Dużą popularnością cieszy się też "trend szarpania włosów" przy osuszaniu ich ręcznikiem oraz wyrywania ich podczas czesania na morko. Panie i Panowie (tak, Panów też to dotyczy!), mokre włosy są bardzo podatne na uszkodzenia i wypadanie, dlatego pod żadnym pozorem nie wolno ich tak traktować (no chyba, że chcecie szybko wyłysieć). Włosy proste bądź falowane czeszemy na sucho, bądź gdy są jeszcze wilgotne, ale dopiero po 2 minutach od użycia odżywki/serum ułatwiającego rozczesywanie. Najlepiej zrobić to drewnianym grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Najpierw rozczesujemy końcówki, przytrzymując je, później stopniowo górne partie. Włosy kręcone natomiast rozczesujemy tylko po myciu, aby nie zrobić sobie "szopy" na głowie i nie popsuć skrętu.
Dobrze jest pozwolić włosom wyschnąć samodzielnie. Jeśli nie mamy takiej możliwości, używajmy średniej temperatury i słabszego nawiewu suszarki. Na koniec warto dać włosom chwilę pod chłodnym nawiewem, aby ponownie domknąć łuski. ZAWSZE (chyba, że stosujecie dyfuzor) należy suszyć włosy z odległości ok. 20cm i strumień powietrza kierować zgodnie z łuskami czyli z góry na dół. W przeciwnym razie otworzymy łuski i na głowie zostawimy siano.
Niezależnie od metody suszenia, włosy potrzebują jeszcze chwili aby dojść do siebie i delikatnie sobie opaść oraz przestać się puszyć. Jest to szczególnie ważne przy włosach zniszczonych, suchych oraz średnio- i wysokoporowatych (gdy jest dużo rozchylonych łusek). Należy je wtedy przeczesać drewnianą szczotką i ułożyć palcami.
I to by było na tyle w temacie mycia włosów. Do suszenia jeszcze wrócimy w kolejnym poście. Zachęcam do zaglądania tu częściej :-)
Zacznę od tego, że podstawowym błędem wielu Polaków jest mycie włosów byle jakim szamponem z drogerii. Co się za tym kryje? Mocne, drażniące i wysuszające detergenty, najczęściej SLES, kupa silikonów obciążających włosy oraz masa niezdrowych konserwantów! Najczęściej wybierane są szampony "z reklamy", które mają w składzie ODROBINĘ dobrego składnika (np. tak modnego ostatnio oleju arganowego), ładne opakowanie i piękne włosy modelki w reklamie. A jak już jest na niego promocja to o! Trzeba wypróbować. Efekt jeśli w ogóle się pojawi, to będzie spowodowany silikonami, a nie kroplą jedwabiu, jojoby czy czego tam nie napisali i nie odżywi nam to włosów, tylko zamaskuje zniszczenia....
Włosy powinno się oczyszczać łagodnym szamponem i tylko RAZ W TYGODNIU mocniejszym detergentem, np. Sodium Coco-Sulfate, najlepiej przy okazji peelingu skóry głowy. Myjąc włosy z głową w dół oraz wykonując delikatny masaż skalpu, poprawiamy krążenie i dostarczamy do cebulek więcej składników aktywnych. Jeśli myjemy włosy pod prysznicem, możemy wykonać dłuższy masaż. Używając mocnych detergentów nie należy jednak trzymać ich zbyt długo, bo może to spowodować przesuszenie włosów oraz skalpu. Polecam myć włosy tylko raz, jeśli myjecie je codziennie lub 2 gdy myjecie częściej. Można umyć włosy 3 razy pod warunkiem, że jest to szampon ORGANICZNY (tak jak mój z siemieniem), którym ciężko jest oczyścić skórę głowy, bo tylko taki szampon nie zrobi nam krzywdy.
Po odciśnięciu nadmiaru wody w ręcznik dobrze jest nałożyć kosmetyk pielęgnacyjny. Odżywki i balsamy nakładamy na 2-5 minut, maski na 15-20 lub więcej (można włożyć pod foliowy czepek). Jeśli kosmetyk ten nie przewiduje działania na porost włosów lub jest zbyt ciężki (oleje w składzie), nakładamy go mniej więcej od ucha w dół, jeśli chodzi o górną warstwę włosów, na dolną możemy nałożyć od ramienia w dół. Chodzi tylko o to, aby pominąć skórę głowy, bo to mogłoby nasilić przetłuszczanie się włosów. Do ostatniego spłukiwania możemy użyć zimnej wody TYLKO NA WŁOSY, aby domknąć łuski i dodać czuprynie blasku. Można również zastosować jakąś płukankę (o tym też jeszcze Wam opowiem).
Jeśli zawijamy włosy w turban, róbmy to ostrożnie, aby nie naciągać za mocno cebulek, bo może je to osłabiać. W turbanie możemy spędzić maksymalnie 10 minut (mniej jeśli ręcznik jest gruby i "mięsisty"), bo im dłużej, tym trudniej je ułożyć oraz szybciej nam się przetłuszczą (pod ręcznikiem tworzy się sauna i skóra się poci). Jeśli nie zakupiłyście jeszcze odpowiedniego ręcznika, można użyć cienkiego i po kilku minutach wymienić go na drugi.
Dużą popularnością cieszy się też "trend szarpania włosów" przy osuszaniu ich ręcznikiem oraz wyrywania ich podczas czesania na morko. Panie i Panowie (tak, Panów też to dotyczy!), mokre włosy są bardzo podatne na uszkodzenia i wypadanie, dlatego pod żadnym pozorem nie wolno ich tak traktować (no chyba, że chcecie szybko wyłysieć). Włosy proste bądź falowane czeszemy na sucho, bądź gdy są jeszcze wilgotne, ale dopiero po 2 minutach od użycia odżywki/serum ułatwiającego rozczesywanie. Najlepiej zrobić to drewnianym grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Najpierw rozczesujemy końcówki, przytrzymując je, później stopniowo górne partie. Włosy kręcone natomiast rozczesujemy tylko po myciu, aby nie zrobić sobie "szopy" na głowie i nie popsuć skrętu.
Dobrze jest pozwolić włosom wyschnąć samodzielnie. Jeśli nie mamy takiej możliwości, używajmy średniej temperatury i słabszego nawiewu suszarki. Na koniec warto dać włosom chwilę pod chłodnym nawiewem, aby ponownie domknąć łuski. ZAWSZE (chyba, że stosujecie dyfuzor) należy suszyć włosy z odległości ok. 20cm i strumień powietrza kierować zgodnie z łuskami czyli z góry na dół. W przeciwnym razie otworzymy łuski i na głowie zostawimy siano.
Niezależnie od metody suszenia, włosy potrzebują jeszcze chwili aby dojść do siebie i delikatnie sobie opaść oraz przestać się puszyć. Jest to szczególnie ważne przy włosach zniszczonych, suchych oraz średnio- i wysokoporowatych (gdy jest dużo rozchylonych łusek). Należy je wtedy przeczesać drewnianą szczotką i ułożyć palcami.
I to by było na tyle w temacie mycia włosów. Do suszenia jeszcze wrócimy w kolejnym poście. Zachęcam do zaglądania tu częściej :-)
poniedziałek, 9 lutego 2015
Bioelixire Argan Oil - serum na końcówki
Jeden z moich ulubionych kosmetyków! Uratował mnie już z niejednego włosowego "bad hair day" czyli dnia, w którym moja czupryna nie prezentowała się najlepiej. Przedstawiam Wam silikonowe serum na końcówki z olejem arganowym (choć nie tylko!) firmy Bioelixire.
Zapewne większość z Was kojarzy go z malutkich buteleczek, które są bardzo praktyczne, idealne na wyjazd. Ja na co dzień preferuję nieco większą wersję olejku, bo używam go po każdym myciu. Poza tym doceniam kosmetyki z pompką. Jest dość rzadki i szybko się wchłania, mimo że nie zawiera wody ;-)
Skład:
Cyclopentasiloxane (silikon odparowujący z włosów), Dimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Dimethiconol (silikon, również łatwo zmywalny) Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Parfum (Fragrance) (zapach), Linalool (zapach), Limonene (zapach), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Benzophenone 3 (filtr UV), Simmondsia Chinensis (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil) (olej jojba, bardzo dobrze nawilża), C.I. 26100 (D&C Red n17) (barwnik czerwony), C.I. 47000 (D&C Yellow n11) (barwnik żółty), Butylene Glycol (rozpuszczalnik, podobny do gliceryny), Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract) (wyciąg z nasion słonecznika), C.I. 61565 (D&C GREEN 6) (barwnik zielony).
Składniki aktywne: olej arganowy, olej jojoba i ekstrakt ze słonecznika.
Olejek ma przepiękny zapach i daje natychmiastową, wizualną poprawę włosów. Dzięki olejkom zawartym w kosmetyku, włosy dostają sporą dawkę nawilżenia i witamin. Silikony zabezpieczają je (przede wszystkim końcówki) przed uszkodzeniami i żaden z nich nie wymaga silnego detergentu do zmycia, więc nie będzie się nadbudowywał na naszych włosach. Przy regularnym stosowaniu preparatu można zaobserwować zmniejszone rozdwajanie oraz ograniczone łamanie się włosów. Prócz tego, muszę pochwalić ten olejek za piękny złocisty kolor oraz niesamowity blask jaki zostawia na moich włosach! Wygładza je oraz ułatwia rozczesywanie. W dodatku nie obciąża ich nadmiernie. Polecam używanie go po każdym myciu od ucha lub ramienia w dół, zwłaszcza na końcówki. Uwaga, ten zapach uzależnia! :-D
Można go kupić np. w Rossmannie lub Super-Pharm (często jest w promocji, szczególnie ta mini wersja).
Ocena: 5/5
Zapewne większość z Was kojarzy go z malutkich buteleczek, które są bardzo praktyczne, idealne na wyjazd. Ja na co dzień preferuję nieco większą wersję olejku, bo używam go po każdym myciu. Poza tym doceniam kosmetyki z pompką. Jest dość rzadki i szybko się wchłania, mimo że nie zawiera wody ;-)
Skład:
Cyclopentasiloxane (silikon odparowujący z włosów), Dimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Dimethiconol (silikon, również łatwo zmywalny) Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Parfum (Fragrance) (zapach), Linalool (zapach), Limonene (zapach), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Benzophenone 3 (filtr UV), Simmondsia Chinensis (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil) (olej jojba, bardzo dobrze nawilża), C.I. 26100 (D&C Red n17) (barwnik czerwony), C.I. 47000 (D&C Yellow n11) (barwnik żółty), Butylene Glycol (rozpuszczalnik, podobny do gliceryny), Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract) (wyciąg z nasion słonecznika), C.I. 61565 (D&C GREEN 6) (barwnik zielony).
Składniki aktywne: olej arganowy, olej jojoba i ekstrakt ze słonecznika.
Olejek ma przepiękny zapach i daje natychmiastową, wizualną poprawę włosów. Dzięki olejkom zawartym w kosmetyku, włosy dostają sporą dawkę nawilżenia i witamin. Silikony zabezpieczają je (przede wszystkim końcówki) przed uszkodzeniami i żaden z nich nie wymaga silnego detergentu do zmycia, więc nie będzie się nadbudowywał na naszych włosach. Przy regularnym stosowaniu preparatu można zaobserwować zmniejszone rozdwajanie oraz ograniczone łamanie się włosów. Prócz tego, muszę pochwalić ten olejek za piękny złocisty kolor oraz niesamowity blask jaki zostawia na moich włosach! Wygładza je oraz ułatwia rozczesywanie. W dodatku nie obciąża ich nadmiernie. Polecam używanie go po każdym myciu od ucha lub ramienia w dół, zwłaszcza na końcówki. Uwaga, ten zapach uzależnia! :-D
Można go kupić np. w Rossmannie lub Super-Pharm (często jest w promocji, szczególnie ta mini wersja).
Ocena: 5/5
czwartek, 5 lutego 2015
Szampon z siemieniem
Organiczny szampon z siemieniem lnianym włoskiej firmy Omia Laboratoires.
Skład:
Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (bardzo łagodny detergent), Sodium Lauroyl Sarcosinate (łagodny detergent), Sodium Myristoyl Sarcosinate (łagodny detergent), Cocoglucoside (łagodny detergent i emulgator), Glyceryl Oleate (emulgator i emolient), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil (olej z siemienia lnianego), Linum Usitatissimum Seed Extract (ekstrakt z siemienia lnianego), PCA (substancja higroskopijna, nawilża), Propanediol (poprawia konsystencję kosmetyku i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Glycerin (gliceryna, nawilża), Tocopherol (witamina E), Tetrasodium Glutmate Diacetate (substancja chelatująca, usuwa toksyny z organizmu), Sodium Benzoate (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Parfum (zapach).
Jak już wspomniałam, szampon jest organiczny więc spełnia bardzo surowe normy. Jeśli chodzi o naturalne składniki, takie jak olej z siemienia lnianego czy też bardzo łagodne detergenty, to tutaj nie mam zastrzeżeń. Niestety, kosmetyk nie spełnia swojej podstawowej funkcji jaką jest MYCIE włosów i skóry głowy.
Miałam nie wstawiać tego zdjęcia, bo nie wygląda estetycznie, ale chciałam Wam pokazać jak wyglądały moje włosy po siemieniu. Widać, że po raz kolejny szampon ich nie domył. Zwykle myję włosy 2 razy, ale w tym wypadku postanowiłam robić wyjątek i myłam je czasem nawet 3 razy, dokładnie oczyszczając skalp centymetr po centymetrze... Były momenty, że nawet się udało, ale włosy i tak na drugi dzień nie były zbyt świeże. Ratowałam się więc oczyszczaniem skóry głowy peelingiem, bądź innym szamponem, a dopiero później myłam włosy siemieniem. Zapewne przy codziennym stosowaniu ten szampon nie sprawiałby tyle kłopotu.
Zamierzałam napisać bardzo krytyczną opinię o tym kosmetyku, ale włosy są po nim MEGA BŁYSZCZĄCE! Oczywiście, mówię tu o efekcie po dłuższym stosowaniu. Na żywo wyglądało to jeszcze lepiej. Tak więc, szampon polecam Wam tylko do włosów i jak najbardziej zachęcam do przetestowania maski i sprayu z tej serii. Siemię na włosy jest super!
Ocena: 3/5
Skład:
Aqua (woda), Cocamidopropyl Betaine (bardzo łagodny detergent), Sodium Lauroyl Sarcosinate (łagodny detergent), Sodium Myristoyl Sarcosinate (łagodny detergent), Cocoglucoside (łagodny detergent i emulgator), Glyceryl Oleate (emulgator i emolient), Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil (olej z siemienia lnianego), Linum Usitatissimum Seed Extract (ekstrakt z siemienia lnianego), PCA (substancja higroskopijna, nawilża), Propanediol (poprawia konsystencję kosmetyku i nawilża), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Glycerin (gliceryna, nawilża), Tocopherol (witamina E), Tetrasodium Glutmate Diacetate (substancja chelatująca, usuwa toksyny z organizmu), Sodium Benzoate (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Parfum (zapach).
Jak już wspomniałam, szampon jest organiczny więc spełnia bardzo surowe normy. Jeśli chodzi o naturalne składniki, takie jak olej z siemienia lnianego czy też bardzo łagodne detergenty, to tutaj nie mam zastrzeżeń. Niestety, kosmetyk nie spełnia swojej podstawowej funkcji jaką jest MYCIE włosów i skóry głowy.
Miałam nie wstawiać tego zdjęcia, bo nie wygląda estetycznie, ale chciałam Wam pokazać jak wyglądały moje włosy po siemieniu. Widać, że po raz kolejny szampon ich nie domył. Zwykle myję włosy 2 razy, ale w tym wypadku postanowiłam robić wyjątek i myłam je czasem nawet 3 razy, dokładnie oczyszczając skalp centymetr po centymetrze... Były momenty, że nawet się udało, ale włosy i tak na drugi dzień nie były zbyt świeże. Ratowałam się więc oczyszczaniem skóry głowy peelingiem, bądź innym szamponem, a dopiero później myłam włosy siemieniem. Zapewne przy codziennym stosowaniu ten szampon nie sprawiałby tyle kłopotu.
Zamierzałam napisać bardzo krytyczną opinię o tym kosmetyku, ale włosy są po nim MEGA BŁYSZCZĄCE! Oczywiście, mówię tu o efekcie po dłuższym stosowaniu. Na żywo wyglądało to jeszcze lepiej. Tak więc, szampon polecam Wam tylko do włosów i jak najbardziej zachęcam do przetestowania maski i sprayu z tej serii. Siemię na włosy jest super!
Ocena: 3/5
wtorek, 3 lutego 2015
Wody!
Szampon, odżywka i olejek do rozczesywania włosów przy każdym myciu i zero efektu? Farba delikatna (lub wcale), suszarka tylko od czasu do czasu a włosy nadal suche i byle jakie... Zastanawiacie się pewnie co robicie nie tak. Fryzjer mówi, że włosy są zniszczone, trzeba je obciąć. Po wizycie zmieniacie kosmetyki, więcej olejujecie i nadal nic? A ile wody pijecie w ciągu dnia? Nie mówię tu o herbacie, która nas odwadnia, kawie, zupie czy soku owocowym. Wody. Po prostu.
Człowiek w ok. 70% składa się z wody! Osoba dorosła powinna pić w ciągu dnia ok. 1,5-2 litry czystej wody. Pomaga ona zachować dobre funkcjonowanie organizmu, czyli dba przede wszystkim o:
* metabolizm
* utrzymanie prawidłowej temperatury ciała
* zachowanie energii w ciągu dnia
* sprawne myślenie
* pamięć
* koncentrację
* pozbywanie się toksyn z organizmu
* prawidłowe wchłanianie się leków oraz substancji odżywczych
* ładniejsza skóra na twarzy i całym ciele
A co dla włosów?
+ nawilżenie!
+ prawidłowy porost
+ zdrowsze cebulki
+ lepsze odżywienie włosów oraz skóry głowy
+ brak tzw. suchego łupieżu
+ grubsze włosy (każdy włos zawiera ok. 10% wody!)
Na upały polecam wodę z cytryną lub limonką. Jeśli woda przez Was przelatuje i nie wchłania się do organizmu, można kupić w aptece chlorofil lub sól morską i rozcieńczyć z wodą w dużej butelce, pijąc małymi łykami przez cały dzień. To bardzo dobry sposób na oczyszczenie oraz nawilżenie całego organizmu, w tym również włosów!
O moich początkach regularnego picia czystej wody opowiadam tutaj:
http://ambereko.com/pl/picie-wody-jak-zaczac/
Człowiek w ok. 70% składa się z wody! Osoba dorosła powinna pić w ciągu dnia ok. 1,5-2 litry czystej wody. Pomaga ona zachować dobre funkcjonowanie organizmu, czyli dba przede wszystkim o:
* metabolizm
* utrzymanie prawidłowej temperatury ciała
* zachowanie energii w ciągu dnia
* sprawne myślenie
* pamięć
* koncentrację
* pozbywanie się toksyn z organizmu
* prawidłowe wchłanianie się leków oraz substancji odżywczych
* ładniejsza skóra na twarzy i całym ciele
A co dla włosów?
+ nawilżenie!
+ prawidłowy porost
+ zdrowsze cebulki
+ lepsze odżywienie włosów oraz skóry głowy
+ brak tzw. suchego łupieżu
+ grubsze włosy (każdy włos zawiera ok. 10% wody!)
Na upały polecam wodę z cytryną lub limonką. Jeśli woda przez Was przelatuje i nie wchłania się do organizmu, można kupić w aptece chlorofil lub sól morską i rozcieńczyć z wodą w dużej butelce, pijąc małymi łykami przez cały dzień. To bardzo dobry sposób na oczyszczenie oraz nawilżenie całego organizmu, w tym również włosów!
O moich początkach regularnego picia czystej wody opowiadam tutaj:
http://ambereko.com/pl/picie-wody-jak-zaczac/
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Marokańska Księżna - nowy skład
Kiedy już myślałam, że znalazłam szampon idealny, producent zmienił skład. Napisy nadal są po rosyjsku, ale na butelce jest czerwony pasek ;)
Zamówiłam go dla koleżanki i to od niej uzyskam informacje na temat skuteczności nowej wersji szamponu.
A oto nowy skład:
Aqua (woda), Sodium Coco-Sulfate (mocny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Coco-Glucoside (and) Glyceryl Oleate (łagodnie oczyszczają i utrzymują wilgoć), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil* (oliwa), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Rosa Damascena Flower Water* (hydrolat z róży damasceńskiej), Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Water* (hydrolat z gorzkiej pomarańczy), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Limonene** (zapach).
Link do poprzedniej wersji.
Co się zmieniło?
Przede wszystkim detergent. W nowej wersji jest mocniejszy, choć nadal występuje w towarzystwie tych łagodnych. Sodium Coco-Sulfate to praktycznie to samo co Sodium Lauryl Sulfate (SLS). Na opakowaniu prodcent nie pisze już, że głównymi składnikami pielęgnującymi są: oliwa i olej arganowy, ale oliwa i kwiat pomarańczy (może nie brzmi to już tak "tłusto" i "oleiście"?). Kwiat pomarańczy ma dawać wrażenie świeżości, gdyż reguluje pracę gruczołów łojowych. Inna jest też woda - tutaj zwykła, a w pierwszej wersji z organiczną oliwą. Wygląda na to, że jest tu również mniej oleju arganowego. Nowa wersja będzie prawdopodobnie mniej obciążać włosy, choć mi to wcale nie przeszkadzało. Nie podoba mi się natomiast ten mocny detergent.
Nowy szampon przetestowała moja koleżanka, która jest z niego BARDZO ZADOWOLONA. Nie ma wrażliwej skóry głowy, więc nie przeszkadza jej Sodium Coco-Sulfate w składzie. Myślę, że ta wersja będzie odpowiadać osobom przyzwyczajonym do SLS i krzywdy Wam nie zrobi ;-) Dodam jeszcze, że włosy koleżanki prezentują się ostatnio wyjątkowo dobrze: "Są gładsze i bardziej proste. Wyciągnęły mi się trochę i są już do pasa!"
Tak więc nie było się czego bać ;-) Szampon mogę Wam spokojnie polecić i też muszę kiedyś wypróbować jego nową wersję.
Zamówiłam go dla koleżanki i to od niej uzyskam informacje na temat skuteczności nowej wersji szamponu.
A oto nowy skład:
Aqua (woda), Sodium Coco-Sulfate (mocny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Coco-Glucoside (and) Glyceryl Oleate (łagodnie oczyszczają i utrzymują wilgoć), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil* (oliwa), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizowane proteiny pszenicy), Rosa Damascena Flower Water* (hydrolat z róży damasceńskiej), Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Water* (hydrolat z gorzkiej pomarańczy), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Limonene** (zapach).
Link do poprzedniej wersji.
Co się zmieniło?
Przede wszystkim detergent. W nowej wersji jest mocniejszy, choć nadal występuje w towarzystwie tych łagodnych. Sodium Coco-Sulfate to praktycznie to samo co Sodium Lauryl Sulfate (SLS). Na opakowaniu prodcent nie pisze już, że głównymi składnikami pielęgnującymi są: oliwa i olej arganowy, ale oliwa i kwiat pomarańczy (może nie brzmi to już tak "tłusto" i "oleiście"?). Kwiat pomarańczy ma dawać wrażenie świeżości, gdyż reguluje pracę gruczołów łojowych. Inna jest też woda - tutaj zwykła, a w pierwszej wersji z organiczną oliwą. Wygląda na to, że jest tu również mniej oleju arganowego. Nowa wersja będzie prawdopodobnie mniej obciążać włosy, choć mi to wcale nie przeszkadzało. Nie podoba mi się natomiast ten mocny detergent.
Nowy szampon przetestowała moja koleżanka, która jest z niego BARDZO ZADOWOLONA. Nie ma wrażliwej skóry głowy, więc nie przeszkadza jej Sodium Coco-Sulfate w składzie. Myślę, że ta wersja będzie odpowiadać osobom przyzwyczajonym do SLS i krzywdy Wam nie zrobi ;-) Dodam jeszcze, że włosy koleżanki prezentują się ostatnio wyjątkowo dobrze: "Są gładsze i bardziej proste. Wyciągnęły mi się trochę i są już do pasa!"
Tak więc nie było się czego bać ;-) Szampon mogę Wam spokojnie polecić i też muszę kiedyś wypróbować jego nową wersję.
piątek, 9 stycznia 2015
Olejowo-witaminowy kubek
Przeczytałam na jednym z blogów o nowej metodzie olejowania włosów i wydała mi się ona na tyle inspirująca, że postanowiłam ją wypróbować i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Przepis zainspirowany blogiem blondhaircare:
1. Do kubka wlewamy ciepłą wodę
2. Dodajemy olej lub mieszankę kilku olejów, np. arganowy i oliwę
3. Możemy jeszcze dołożyć inne półprodukty, np. witaminę A i E
4. Polewamy całe włosy naszą miksturą
5. Nadmiar wody odciskamy w ręcznik
6. Związujemy włosy jeśli są długie i wkładamy je pod foliowy czepek lub po prostu pod czapkę i zostawiamy na kilka godzin
7. Na ok. 10-20 min. przed zmyciem mieszanki, nakładamy odżywkę lub maskę, aby zatrzymała nam wodę we włosach i nie pozwoliła jej odparować (jeśli włosy mocno wyschły, możemy je zwilżyć odrobinę wodą lub hydrolatem). Następnie spłukujemy kosmetyk.
8. Myjemy włosy szamponem najlepiej 2 razy jeśli jest bez SLS i ponownie możemy nałożyć jakąś odżywkę/maskę jeśli jest taka potrzeba.
(Zamiast tego możemy umyć włosy szamponem tylko raz i drugi raz umyć je odżywką ziołową. Następnie spłukać i pozostawić do wyschnięcia)
9. Spłukujemy odżywkę/maskę i jeśli to możliwe, pozwalamy włosom wyschnąć samodzielnie
Ja zastosowałam składniki witaminowo-olejowej maski, którą moje włosy tak bardzo lubią pić. Półprodukty oraz ich proporcje można sobie dobrać do indywidualnych potrzeb albo eksperymentować z różnymi przepisami.
Plusy takiego olejowania:
+ dobrze odżywia i nawilża włosy
+ składniki się mieszają i rozprowadzają na włosach w miarę równomiernie
+ samo tworzenie mikstury oraz jej nakładanie na włosy trwa dosłownie chwilę
+ włosy nie ociekają olejem tylko mają taką śliską warstewkę, którą możemy wyczuć podczas polewania (olejek "spływa" po naszych włosach)
+ włosy nie są ciężkie od nadmiaru oleju
+ ciepła woda rozchyla łuski włosów, ułatwiając wnikanie składników
+ systematyczne olejowanie przy odpowiednio dobranym oleju poprawia kondycję włosów, zmniejsza puszenie oraz pomaga dbać o zdrowe końcówki
Minusy tego sposobu:
- czas trwania całej akcji (nie wskazane jest wychodzić z domu z olejem na głowie z przyczyn estetycznych)
- dla podtrzymania efektów ważna jest systematyczność
- ryzyko spuszenia przy niewłaściwie dobranym oleju
Przepis zainspirowany blogiem blondhaircare:
1. Do kubka wlewamy ciepłą wodę
2. Dodajemy olej lub mieszankę kilku olejów, np. arganowy i oliwę
3. Możemy jeszcze dołożyć inne półprodukty, np. witaminę A i E
4. Polewamy całe włosy naszą miksturą
5. Nadmiar wody odciskamy w ręcznik
6. Związujemy włosy jeśli są długie i wkładamy je pod foliowy czepek lub po prostu pod czapkę i zostawiamy na kilka godzin
7. Na ok. 10-20 min. przed zmyciem mieszanki, nakładamy odżywkę lub maskę, aby zatrzymała nam wodę we włosach i nie pozwoliła jej odparować (jeśli włosy mocno wyschły, możemy je zwilżyć odrobinę wodą lub hydrolatem). Następnie spłukujemy kosmetyk.
8. Myjemy włosy szamponem najlepiej 2 razy jeśli jest bez SLS i ponownie możemy nałożyć jakąś odżywkę/maskę jeśli jest taka potrzeba.
(Zamiast tego możemy umyć włosy szamponem tylko raz i drugi raz umyć je odżywką ziołową. Następnie spłukać i pozostawić do wyschnięcia)
9. Spłukujemy odżywkę/maskę i jeśli to możliwe, pozwalamy włosom wyschnąć samodzielnie
Ja zastosowałam składniki witaminowo-olejowej maski, którą moje włosy tak bardzo lubią pić. Półprodukty oraz ich proporcje można sobie dobrać do indywidualnych potrzeb albo eksperymentować z różnymi przepisami.
Plusy takiego olejowania:
+ dobrze odżywia i nawilża włosy
+ składniki się mieszają i rozprowadzają na włosach w miarę równomiernie
+ samo tworzenie mikstury oraz jej nakładanie na włosy trwa dosłownie chwilę
+ włosy nie ociekają olejem tylko mają taką śliską warstewkę, którą możemy wyczuć podczas polewania (olejek "spływa" po naszych włosach)
+ włosy nie są ciężkie od nadmiaru oleju
+ ciepła woda rozchyla łuski włosów, ułatwiając wnikanie składników
+ systematyczne olejowanie przy odpowiednio dobranym oleju poprawia kondycję włosów, zmniejsza puszenie oraz pomaga dbać o zdrowe końcówki
Minusy tego sposobu:
- czas trwania całej akcji (nie wskazane jest wychodzić z domu z olejem na głowie z przyczyn estetycznych)
- dla podtrzymania efektów ważna jest systematyczność
- ryzyko spuszenia przy niewłaściwie dobranym oleju
niedziela, 4 stycznia 2015
Marokańska Księżna
Przyszedł czas na kolejną recenzję szamponu. Tym razem będzie to Marokańska Księżna marki Organic Shop.
Skład:
Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Extract (woda z organicznym wyciągiem z oliwy), Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organiczny olej arganowy), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Sodium Cocoyl Glutamate (łagodny detergent), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Styrene/Acrylates Copolymer Rosa Damascena Flower Extract (ekstrakt z róży damasceńskiej, kopolimer akrylowy/styren, kondycjoner, antystatyk), Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract (hydrolat z kwiatu pomarańczy, działa antybakteryjnie oraz reguluje pracę gruczołów łojowych), Benzyl Alcohol (alkohol aromatyczny, konserwant), Sodium Chloride (zagęszcza kosmetyk), Benzoic Acid (działa antybakteryjnie i konserwująco), Sorbic Acid (działa antybakteryjnie i konserwująco), Citric Acid (regulator pH), Parfum (zapach).
Szampon ma w składzie dużo olejów i dlatego nie jest zbyt wydajny. Przydałby mu się też odpowiedni dozownik. To chyba jedyne jego wady. Reszta to czysta przyjemność dla włosów! Zaczynając od zapachu, poprzez nawilżenie i odżywienie, z wygładzeniem i ułatwieniem rozczesywania włącznie. Póki co, jest to mój ulubiony szampon-odżywka do mycia włosów. Jest po prostu świetny i nie mam się do czego przyczepić, patrząc na efekty jakie otrzymuję. Wprawdzie skończył mi się szybko (po ok. 1 miesiącu), ale przy tak dużej zawartości olejów trudno oczekiwać czegoś innego. Jest to niezawodna kuracja dla suchych włosów. Widzę dużą różnicę po zużyciu całej butelki. Kosmetyk jest dość "ciężki", zatem polecam stosować do niego tylko balsam lub lekką odżywkę. Bogate maski w połączeniu z Marokańską Księżną mogą obciążyć i przetłuścić czuprynę.
Będzie to również dobre rozwiązanie dla osób, które nie używają odżywek na co dzień. Może się spodobać osobom z wrażliwą skórą głowy.
Podsumowując, z szamponu jestem bardzo zadowolona. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu z Was. Na pewno warto go wypróbować, szczególnie jeśli farbujecie włosy lub myjecie je codziennie/co 2 dni. Można go również przelać do butelki z dozownikiem w celu polepszenia jego wydajności.
Moja ocena: 5/5.
Skład:
Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Extract (woda z organicznym wyciągiem z oliwy), Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organiczny olej arganowy), Cocamidopropyl Betaine (łagodny detergent), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Sodium Cocoyl Glutamate (łagodny detergent), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk i kondycjoner), Styrene/Acrylates Copolymer Rosa Damascena Flower Extract (ekstrakt z róży damasceńskiej, kopolimer akrylowy/styren, kondycjoner, antystatyk), Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract (hydrolat z kwiatu pomarańczy, działa antybakteryjnie oraz reguluje pracę gruczołów łojowych), Benzyl Alcohol (alkohol aromatyczny, konserwant), Sodium Chloride (zagęszcza kosmetyk), Benzoic Acid (działa antybakteryjnie i konserwująco), Sorbic Acid (działa antybakteryjnie i konserwująco), Citric Acid (regulator pH), Parfum (zapach).
Szampon ma w składzie dużo olejów i dlatego nie jest zbyt wydajny. Przydałby mu się też odpowiedni dozownik. To chyba jedyne jego wady. Reszta to czysta przyjemność dla włosów! Zaczynając od zapachu, poprzez nawilżenie i odżywienie, z wygładzeniem i ułatwieniem rozczesywania włącznie. Póki co, jest to mój ulubiony szampon-odżywka do mycia włosów. Jest po prostu świetny i nie mam się do czego przyczepić, patrząc na efekty jakie otrzymuję. Wprawdzie skończył mi się szybko (po ok. 1 miesiącu), ale przy tak dużej zawartości olejów trudno oczekiwać czegoś innego. Jest to niezawodna kuracja dla suchych włosów. Widzę dużą różnicę po zużyciu całej butelki. Kosmetyk jest dość "ciężki", zatem polecam stosować do niego tylko balsam lub lekką odżywkę. Bogate maski w połączeniu z Marokańską Księżną mogą obciążyć i przetłuścić czuprynę.
Będzie to również dobre rozwiązanie dla osób, które nie używają odżywek na co dzień. Może się spodobać osobom z wrażliwą skórą głowy.
Podsumowując, z szamponu jestem bardzo zadowolona. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu z Was. Na pewno warto go wypróbować, szczególnie jeśli farbujecie włosy lub myjecie je codziennie/co 2 dni. Można go również przelać do butelki z dozownikiem w celu polepszenia jego wydajności.
Moja ocena: 5/5.
sobota, 29 listopada 2014
Jak poprawić kondycję włosów w miesiąc?
Postanowiłam nie czekać z tym postem do 1 stycznia, bo pewnie każdy z Was chciałby dobrze wyglądać w noc sylwestrową. Do imprezy został tylko miesiąc. Co możemy zrobić, aby poprawić stan naszych włosów w tak krótkim czasie? Długości nam dużo nie przybędzie, ale możemy poprawić ich kondycję.
W tym celu należy obciąć zniszczone końcówki i używać maski/odżywki najlepiej po każdym myciu. Osobom cierpliwym i bardzo zmotywowanym mogę polecić również:
- olejowanie włosów, czyli nakładanie niewielkiej ilości oleju (np. arganowego lub oliwy) na lekko zwilżone włosy i ogrzewanie ich pod czepkiem foliowym i ręcznikiem lub czapką przez ok. 2-3 godziny. Taką maskę można też zostawić na włosach na całą noc. Świetna w tej roli będzie witaminowo-olejowa maska. Następnie zmywamy ją szamponem 2 razy, aby dobrze oczyścić szczególnie skórę głowy. Oczywiście, każdy ma inne włosy, więc efekt może być różny. Na pewno jednak warto spróbować. Dobrze jest olejować włosy 1-2 razy w tygodniu, czyli do Sylwestra jakieś 4-8 razy.
- zażywanie suplementów, które zmniejszą wypadanie włosów. Warto, bo pewnie będziecie układać fryzurę na święta czy Sylwestra, a przed taką stylizacją dobrze jest wzmocnić cebulki. Na właściwe efekty trzeba zwykle zaczekać ok. 2-3 miesiące, ale akurat do Walentynek/Dnia Kobiet zdążycie.
Jeszcze tylko krótko wspomnę o włosowych (i nie tylko) postanowieniach. To, że muszą być one realne i że powinno się zacząć od dziś, chyba każdy wie. Moją metodą na wytrwanie jest silna motywacja z odrobiną luzu i dłuższym czasem na wykonanie zadania. Postanowiłam sobie, że będę jeść siemię lniane, wiedząc o tym, że na efekty trzeba czekać ok. 3 miesiące. Początkowo jadłam siemię codziennie, jednakże ze względu na przeziębienie musiałam wstrzymać kurację na kilka dni (nie chciałam łączyć enzymów cyjanogennych z lekami). Mogłam powiedzieć sobie: "Jak już przerwałam kurację i nie widzę efektów, to po co się starać?" i zrezygnować. Wybrałam jednak trochę luzu i zapas czasu, czyli uznałam, że nic takiego się przecież nie stało i nie dałam sobie pretekstu do rezygnacji. Liczyłam, że wyraźne efekty mogę zobaczyć po 4 a nie 3 miesiącach i dzięki temu miałam kilka dni w miesiącu luzu na wypadek np. choroby.
Metoda ta jest skuteczna tylko gdy mamy zapas czasu, a więc robiąc sobie dzisiaj postanowienie "Do wakacji zapuszczę włosy za łopatki (np. 7 cm)". Nie uda się natomiast dokonać dużych zmian na włosach w miesiąc (nie licząc zmiany koloru, ostrego cięcia i przedłużania włosów). Fajnie jest też powiedzieć sobie, że musimy się zmieścić w przedziale tych 4-8 olejowych masek do imprezy sylwestrowej. Wtedy nakładamy ją obowiązkowo raz w tygodniu, a drugi raz jeśli będzie nam się chciało. Tak czy inaczej, osiągniemy swój cel 4 masek w grudniu (pytanie tylko czy to wystarczy naszym włosom?).
Także zachęcam Was dzisiaj do 2 postanowień: 1 surowego przez miesiąc i 1 luźnego np. do końca czerwca. Ja uroczyście postanawiam do Sylwestra raz w tygodniu stosować olej rycynowy na skalp (na porost włosów i nowe włosy) oraz pić pokrzywę 5-7 dni w miesiącu do końca czerwca (pokrzywa jest dobra też na bóle miesiączkowe). Życzę Wam dobrych postanowień i samych sukcesów!
O zdrowej diecie i szybkich przekąskach możecie przeczytać tutaj:
http://ambereko.com/pl/zdrowe-przekaski/
W tym celu należy obciąć zniszczone końcówki i używać maski/odżywki najlepiej po każdym myciu. Osobom cierpliwym i bardzo zmotywowanym mogę polecić również:
- olejowanie włosów, czyli nakładanie niewielkiej ilości oleju (np. arganowego lub oliwy) na lekko zwilżone włosy i ogrzewanie ich pod czepkiem foliowym i ręcznikiem lub czapką przez ok. 2-3 godziny. Taką maskę można też zostawić na włosach na całą noc. Świetna w tej roli będzie witaminowo-olejowa maska. Następnie zmywamy ją szamponem 2 razy, aby dobrze oczyścić szczególnie skórę głowy. Oczywiście, każdy ma inne włosy, więc efekt może być różny. Na pewno jednak warto spróbować. Dobrze jest olejować włosy 1-2 razy w tygodniu, czyli do Sylwestra jakieś 4-8 razy.
- zażywanie suplementów, które zmniejszą wypadanie włosów. Warto, bo pewnie będziecie układać fryzurę na święta czy Sylwestra, a przed taką stylizacją dobrze jest wzmocnić cebulki. Na właściwe efekty trzeba zwykle zaczekać ok. 2-3 miesiące, ale akurat do Walentynek/Dnia Kobiet zdążycie.
Jeszcze tylko krótko wspomnę o włosowych (i nie tylko) postanowieniach. To, że muszą być one realne i że powinno się zacząć od dziś, chyba każdy wie. Moją metodą na wytrwanie jest silna motywacja z odrobiną luzu i dłuższym czasem na wykonanie zadania. Postanowiłam sobie, że będę jeść siemię lniane, wiedząc o tym, że na efekty trzeba czekać ok. 3 miesiące. Początkowo jadłam siemię codziennie, jednakże ze względu na przeziębienie musiałam wstrzymać kurację na kilka dni (nie chciałam łączyć enzymów cyjanogennych z lekami). Mogłam powiedzieć sobie: "Jak już przerwałam kurację i nie widzę efektów, to po co się starać?" i zrezygnować. Wybrałam jednak trochę luzu i zapas czasu, czyli uznałam, że nic takiego się przecież nie stało i nie dałam sobie pretekstu do rezygnacji. Liczyłam, że wyraźne efekty mogę zobaczyć po 4 a nie 3 miesiącach i dzięki temu miałam kilka dni w miesiącu luzu na wypadek np. choroby.
Metoda ta jest skuteczna tylko gdy mamy zapas czasu, a więc robiąc sobie dzisiaj postanowienie "Do wakacji zapuszczę włosy za łopatki (np. 7 cm)". Nie uda się natomiast dokonać dużych zmian na włosach w miesiąc (nie licząc zmiany koloru, ostrego cięcia i przedłużania włosów). Fajnie jest też powiedzieć sobie, że musimy się zmieścić w przedziale tych 4-8 olejowych masek do imprezy sylwestrowej. Wtedy nakładamy ją obowiązkowo raz w tygodniu, a drugi raz jeśli będzie nam się chciało. Tak czy inaczej, osiągniemy swój cel 4 masek w grudniu (pytanie tylko czy to wystarczy naszym włosom?).
Także zachęcam Was dzisiaj do 2 postanowień: 1 surowego przez miesiąc i 1 luźnego np. do końca czerwca. Ja uroczyście postanawiam do Sylwestra raz w tygodniu stosować olej rycynowy na skalp (na porost włosów i nowe włosy) oraz pić pokrzywę 5-7 dni w miesiącu do końca czerwca (pokrzywa jest dobra też na bóle miesiączkowe). Życzę Wam dobrych postanowień i samych sukcesów!
O zdrowej diecie i szybkich przekąskach możecie przeczytać tutaj:
http://ambereko.com/pl/zdrowe-przekaski/
wtorek, 28 października 2014
Moje włosy na mokro
Wypadałoby w końcu
zaprezentować moje włosy. Zdecydowałam się zrobić zdjęcie tuż po umyciu w bluzce w
paski, aby łatwiej było ocenić ich długość. Straciły na objętości po użyciu
maski, ale to normalne. Ważne, że są
coraz zdrowsze i gładsze. Powinnam jeszcze podciąć końcówki, bo są przesuszone, ale dam im jeszcze chwilę, bo mam pomysł jak je odratować (o tym w kolejnym poście). Kilka miesięcy temu dość mocno wyliniałam, więc tych
najdłuższych jest mało. Odrasta natomiast cały las! Małe, sterczące „antenki”
nieustannie mi o sobie przypominają, nie dając się przyklepać w żaden sposób.
Pociesza mnie jednak to, że za kilka miesięcy będę miała gęstą czuprynę i na
pewno będzie widać różnicę. Cierpliwości...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















